Żyła usłyszał o tym, co spotkało Japończyka. Nagle wypalił, jego słowa poszły w świat
Pech w podróży, zagubione narty i start na pożyczonym sprzęcie - weekend w Bad Mitterndorf mógł zakończyć się dla Tomofumiego Naito katastrofą. Zamiast tego Japończyk otarł się o podium Pucharu Świata. To, co spotkało zawodnika z "Kraju Kwitnącej Wiśni", postanowił skomentować Piotr Żyła.

Ten weekend był dla japońskich skoczków narciarskich wyjątkowo pechowy. Na zawody Pucharu Świata w Bad Mitterndorf nie dotarł Ren Nikaido, który z powodu napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie utknął podczas przesiadki w Dubaju. Problemy z podróżą zaczęły się już wcześniej - środowy lot z Tokio do Europy został odwołany z powodu awarii samolotu. Ostatecznie Japończycy wylecieli z opóźnieniem i różnymi trasami, ale tylko jednemu z nich udało się dotrzeć do Austrii.
Tomofumi Naito zameldował się w Styrii w sobotę, jednak tyle samo szczęścia co w podróży nie miał jego sprzęt. Do Wiednia nie doleciały jego narty, co postawiło go w bardzo trudnej sytuacji przed niedzielnym konkursem lotów na Kulm. Początkowo rozważano użycie nart Nikaido, które były na miejscu, jednak ich długość, 232 cm, była zbyt krótka. Naito potrzebował desek o długości 236 cm, a start na krótszych groziłby dyskwalifikacją. Z pomocą przyszła francuska ekipa i ostatecznie Japończyk wypożyczył narty od Julesa Cherveta.
Piotr Żyła o wyczynie Tomofumiego Naito. "Rewelacja"
33-latek z Kraju Kwitnącej Wiśni w niedzielę rywalizował więc na pożyczonych nartach. Efekt? Trzy kapitalne skoki i rekord życiowy poprawiany z każdą próbą. W kwalifikacjach uzyskał 222,5 m, w pierwszej serii dołożył kolejny metr (223,5 m), a w finale poszybował aż 242,5 m. Ten lot pozwolił mu awansować na czwarte miejsce. Do podium zabrakło zaledwie 0,3 pkt.
"Lot na 240. metr był moim marzeniem i dziś je zrealizowałem! Jestem przeszczęśliwy!" - mówił uradowany Naito po zawodach w rozmowie z portalem "Skijumping.pl"
Niesamowita historia Japończyka nie umknęła uwadze Piotr Żyła, najlepszego z Polaków w niedzielę na Kulm. "Musi mieć strasznie złe narty, skoro tak skacze na pożyczonych" - śmiał się Żyła w rozmowie z Dominikiem Formelą. "Fajnie! On jest takim pociesznym Japończykiem. Niesamowita historia! Prawie by nie wystartował, a dzisiaj świetnie skakał. Na dodatek obniżyli mi belkę po jego skoku w finale. Rewelacja. I to na czyichś nartach. Wielki szacunek dla niego!" - podsumował nasz reprezentant.











