Życiowy sezon polskiego skoczka i nagroda na koniec. Spełnia się jedno z jego marzeń
Klemens Joniak systematycznie z roku na rok czyni postępy. Tej zimy był czołowym zawodnikiem Pucharu Kontynentalnego, a do tego zadebiutował w Pucharze Świata, zdobywając nawet punkty. Był też w kadrze na mistrzostwa świata w lotach. Jeszcze kilka dni temu wydawało się, że sezon dla niego się zakończył, ale dość nieoczekiwanie, został powołany na zawody PŚ w Planicy. Dla niego to będzie szczególny moment ze względu na Kamila Stocha. - Gdyby nie on, to pewnie nie byłoby mnie tutaj - przyznał 21-latek w rozmowie z Interia Sport.

Klemens Joniak, można tak powiedzieć, rozwija się książkowo. Z roku na rok pokonuje kolejne szczeble swojej kariery. Kiedyś był czołowym juniorem świata. Zdobywał medale w MŚJ, ale też w zimowym olimpijskim festiwalu młodzieży Europy (EYOF).
Tej zimy wbił się do czołówki Pucharu Kontynentalnego. Zadebiutował w Pucharze Świata, zdobywając nawet punkty, a niedawno stanął na podium FIS Cup, który miał jednak obsadę zbliżoną do tej z Pucharu Kontynentalnego.
Za dobry sezon otrzymał nagrodę. Wystąpi w ostatnich zawodach w PŚ Planicy. Dla niego - jak sam przyznał - to spełnienie marzeń. Okoliczności też będą wyjątkowe.
Skorzystał na nieszczęściu Kacpra Tomasiaka. Klemens Joniak pożegna idola
Tomasz Kalemba, Interia Sport: Jedziesz na loty do Planicy, a jeszcze kilka dni temu wydawało się, że dla ciebie sezon już się zakończył. Jesteś zaskoczony powołaniem na Puchar Świata?
Klemens Joniak: - Do ostatniej chwili wierzyłem w ten wyjazd do Planicy. Bardzo chciałem pojechać na te zawody. Szkoda tylko, że korzystam na nieszczęściu Kacpra Tomasiaka. Gdyby w Vikersund nic mu się nie stało, to pewnie nie pojechałbym do Planicy.
Ty masz już doświadczenie, choć jeszcze niewielkie, w lotach, ale jednak start w Planicy jest marzeniem wielu zawodników?
- Skocznia budzi duży respekt. Teraz spełnia się jedno z moich wielkich marzeń, bo zawsze chciałem polatać w Słowenii.
To chyba nagroda za życiowy sezon, bo w tym w końcu przebiłeś się do Pucharu Świata.
- Zaliczyłem tego lata kilka bardzo dobrych startów w Pucharze Kontynentalnym. Zadebiutowałem też w Pucharze Świata i skakałem na skoczniach do lotów. I choćby z tego względu, do samego końca liczyłem na start w Planicy. To rzeczywiście jest taka trochę nagroda za cały sezon. Doświadczę tej niesamowitej atmosfery, bo tam są zawsze tłumy kibiców. Jury też daje trochę polatać zawodnikom na koniec sezonu. I to wszystko daje dodatkowe kopa. Może w końcu pęknie 200 metrów.
W Planicy pojawisz się w wyjątkowym momencie, bo tam cały świat pożegna Kamila Stocha. Fajnie chyba będzie być częścią tego widowiska?
- Kamil Stoch od dziecka był moim idolem. Gdyby nie on, to pewnie nie byłoby mnie tutaj. Dlatego ten występ w Planicy na pożegnaniu Kamila będzie dla mnie szczególnym momentem.
Klemens Joniak: mam bardzo wysokie ambicje
Podsumowując twój sezon, to chyba możesz być zadowolony?
- Jestem zadowolony, ale mam też niedosyt. Udało mi się spełnić większość celów na ten sezon, ale jeszcze nie wszystkie. Mam zatem nad czym pracować.
Jednym z tych celów były pewnie punkty Pucharu Świata. Po te sięgnąłeś w Sapporo i w Willingen.
- To zdecydowanie był jeden z celów. Nie ukrywam, że ucieszyły mnie skoki na skoczni do lotów. Bardzo lubię latać, ale potrzebuję jeszcze okiełznania się z nimi, bo to są bardzo trudne technicznie obiekty. Zupełnie inaczej skacze się na nich niż na skoczniach dużych, czy normalnych.
W Pucharze Kontynentalnym byłeś jednym z czołowych zawodników. Zdobyłeś prawie trzy razy więcej punktów niż w całej dotychczasowej karierze. Trzy razy byłeś na piątym miejscu. Zabrakło chyba podium?
- Zabrakło. Było blisko w Zakopanem, ale przekreślił to upadek. Na szczęście wszystko jest w porządku, choć wyglądało to niebezpiecznie.
Są tacy zawodnicy Jak Kacper Tomasiak, którzy przebojem potrafię wedrzeć się do światowej czołówki, ale są też tacy, jak ty, którzy krok po kroku budują swoją pozycję w świecie skoków. Rośniesz wraz z każdym sezonem.
- I bardzo cieszy mnie ta tendencja rosnąca. Nawet kiedy wydaje mi się, że nie jest tak, jak powinno być, to jednak pojawiają się wyniki. To jest dobry prognostyk. Wiem, że jestem w dobrym miejscu.
Na skoczni widać u ciebie dużą pewność siebie.
- To zajęło mi trochę czasu, ale cieszę się, że przyszło. Teraz idę na skocznię z przekonaniem. Wiem, co mam zrobić, żeby oddać dobry skok. Jeszcze tej pewności brakuje mi trochę w Pucharze Świata, bo tam jednak skaczemy z niższych belek, ale w Pucharze Kontynentalnym już czuję się bardzo pewnie.
Masz już cele na kolejny sezon, bo pewnie trafisz już do kadry A?
- Tego nie wiem, czy trafię, ale mam już pewne cele. Tym głównym są mistrzostwa świata w Falun. Chciałbym tam powalczyć o coś więcej. Mam bardzo wysokie ambicje. I tego nie ukrywam. Ambicje potrafią czasem zgubić człowieka, bo jeśli coś nie wyjdzie, to potem obwiniamy się zbytnio, choć niepotrzebnie. Moim zdaniem stawianie sobie wyższych celów jest dobre, choć nie zawsze udaje się nam je zrealizować.
Rozmawiał - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













