Znów głośno o Eisenbichlerze. Jednak wraca, ogłosił tuż przed sezonem
Ekscytująco zapowiada się nadchodzący zimowy sezon w skokach narciarskich. Podczas kampanii 2025/26 po raz ostatni na belce zasiądzie choćby Kamil Stoch. Wcześniej na rezygnację z dalszej kariery zdecydował się Markus Eisenbichler. Niemiecki gwiazdor długo nie wytrzymał jednak bez ukochanej dyscypliny. Medalista olimpijski w mediach społecznościowych 34-latek pochwalił się powrotem, tym razem będzie pełnił inną rolę.

Markus Eisenbichler w tym roku zszokował kibiców, ogłaszając, że po konkursach w Planicy przejdzie na sportową emeryturę. "Skoki narciarskie były moim życiem, ze wzlotami i upadkami, z emocjami, które trudno opisać słowami. Mogłem świętować niesamowite sukcesy: tytuł mistrza świata, zwycięstwa w Pucharze Świata, medale. Sukcesy, o których mogłem tylko pomarzyć jako dziecko" - napisał w mediach społecznościowych.
Początkowo sporo osób nie brało słów Niemca na poważnie, ale ten rzeczywiście nie zmienił planów. Nowego zajęcia szuka w zasadzie do dziś. W maju pisaliśmy choćby o amatorskiej grze w piłce. Teraz jednak okazuje się, że ponownie ciągnie go do skoków narciarskich. Mowa o powrocie do dyscypliny. 34-latek nie będzie aktywnym zawodnikiem, tym razem otrzyma zupełnie inne obowiązki.
Markus Eisenbichler będzie pracował przy skokach. To już jest pewne
W środowe popołudnie sam zainteresowany ogłosił dołączenie do ekipy niemieckiego Eurosportu. Na Instagramie pojawiło się zdjęcie przedstawiające skoczka trzymającego mikrofon z charakterystycznym logo telewizyjnego giganta. Kibice naturalnie oszaleli z radości, ponieważ Markus Eisenbichler wciąż znany jest w ojczyźnie i poza jej granicami. Na ogromną popularność zapracował sobie nie tylko medalami, ale też charakterystycznym sposobem bycia.
"Nowy ekspert Eurosportu" - pochwalił się nadawca. Główny bohater całego zamieszania także dodał coś od siebie. "Mam się całkiem dobrze. Cieszę się emeryturą, mimo że naprawdę kochałem ten sport i mam z nim wiele miłych wspomnień. W końcu mogłem rozwijać swoją pasję. Trochę tęsknię za skokami - uświadomiłem to sobie, kiedy niedawno zobaczyłem moich byłych kolegów z drużyny na skoczni narciarskiej. Poza tym jestem bardzo zadowolony z mojej pracy i życia po zakończeniu kariery sportowej" - wyznał na "eurosport.de".
Debiut już w ten weekend. Pierwsze skoki w Lillehammer w piątek o 13:30. Dwie i pół godziny później rozpocznie się natomiast rywalizacja mikstów. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.













