Artur Gac, Interia: Jak bawiłeś się w tej formule zawodów? Podobała ci się taka niespotykana idea rywalizacji?
Aleksander Zniszczoł: - To było fajne, taka drużynowa rywalizacja. Coś innego, wszyscy razem się bawili. Bardzo mi się podobał ten format.
Wyobrażasz sobie, by tego typu zawody nieco bardziej na stałe weszły do kalendarza? Oczywiście nie oficjalnego, ale jako regularna lub jedna z kilku takich imprez towarzyszących. Znaleźlibyście czas i energię?
- Myślę, że na pewno. Oczywiście nie wyobrażam sobie, by coś takiego wprowadzić do Pucharu Świata, ale żeby był taki dodatkowy konkurs, czyli też jako coś dodatkowego dla publiczności, która się przy tym bawi, to zdecydowanie tak. Super, że Red Bull zrobił takie zawody.
Mieliśmy tutaj kilka elementów, których nie ma w Pucharze Świata, czyli brak punktów za wiatr, możliwość bez przerwy żonglowania belką startową, a także interkom przed skokiem, a więc łączność z trenerem-kapitanem. Coś z tego byś zaimplementował w prawdziwej rywalizacji o punkty?
- Jak najbardziej. Przede wszystkim przeniósłbym właśnie interkom, a także to, że tutaj mieliśmy na górze podgląd na warunki, jakie panują na skoczni. Dzięki temu wiedzieliśmy, gdy przeciągał się rytm startów, co dokładnie dzieje się na obiekcie. Zdecydowanie te dwie rzeczy widziałbym w pucharowych startach.
Musisz też zmierzyć się z pytaniem o sprawę, którą żyją...
- Nie zmierzę się z tym pytaniem.
Adam Małysz zdecydował ws. Kubackiego i Zniszczoła po aferze w Planicy
Dlaczego?
- Nie skomentuję tego.
Żałujecie z Dawidem Kubackim, że takie wypowiedzi z waszych ust padły publicznie w Planicy pod adresem odchodzącego trenera Thomasa Thurnbichlera?
- Nie komentuję tego.
W żaden sposób?
- W żaden.
Dawid Kubacki przemówił po burzy, jaką wywołał. Te słowa mówią wiele
Jakiejś kary się spodziewacie?
- Nie skomentuję tego, nie wypowiadam się na ten temat.
Lada moment zaczynacie przygotowania do nowego sezonu, czasu na odpoczynek będzie niewiele.
- To bardzo dobrze.
- Nie zmierzę się z tym pytaniem. Nie skomentuję tego, nie wypowiadam się na ten temat
Piotr Żyła powiedział mi, że gdy kończy się sezon, to zapada w tygodniowy sen. To znaczy wykonuje proste czynności, ale praktycznie wszystko kręci się wokół spania i jedzenia. A jak jest u ciebie?
- Spędzę ten czas z rodziną.
Jak zapatrujesz się na współpracę z Maciejem Maciusiakiem? Ze swojej perspektywy widzisz przede wszystkim plusy?
- Nie skomentuję tego.
Rozmawiał Artur Gac, Zakopane
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: artur.gac@firma.interia.pl
Zobacz również:














