Zjazd formy Tomasiaka. Wyjaśnia, co się stało. Jaśniej się nie da
Już po trzech medalach Kacpra Tomasiaka eksperci mówili, że kwestią czasu jest, to kiedy stanie na podium Pucharu Świata. Te słowa podziałały na wyobraźnię kibiców, którzy już widzieli 19-latka rozstawiającego po kątach największe gwiazdy. Jednak Tomasiak po igrzyskach i finale mistrzostw świata juniorów wrócił do tego, co skakał wcześniej. Jest nawet gorzej. Rafał Kot, członek zarządu PZN, wyjaśnia, co się stało z naszym bohaterem.

24 i 10 miejsce w Lahti oraz 22 i 24 w Oslo. Jakby nie trzy medale na igrzyskach, to powiedzielibyśmy, że Kacper Tomasiak nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Jednak 19-latek mocno rozbudził nasze apetyty. Zrobili to również eksperci skoków, prognozując, że po trzech medalach na igrzyskach Tomasiak szybko wskoczy na podium Pucharu Świata. - Wiem to. Sam mówiłem, że podium jest kwestią czasu - przyznaje Rafał Kot, członek zarządu PZN i ekspert Polsatu Sport.
Tomasiak skacze gorzej niż przed igrzyskami
Tymczasem Tomasiak po igrzyskach skacze nawet gorzej niż przed tą imprezą. Tylko w jednym z konkursów wskoczył do dziesiątki. Nie przebił jednak swojego najlepszego wyniku z początku sezonu, kiedy to zajął 5. miejsce w Wiśle. - Już letni sezon był dla niego obciążający - tłumaczy Kot. - Zimą dostał jeszcze bardziej w kość, bo odpuścił tylko mistrzostwa świata w lotach i konkursy w Willingen. W pozostałych skakał równo i dobrze. Po igrzyskach wszystko się skumulowało. Obciążenie fizyczne i psychiczne było tak duże, że organizm powiedział "dość".
Nasz rozmówca przyznaje wprost, że "wszystko ma swoje granice". Mówi, że trudno wymagać więcej od 19-latka, który właśnie zalicza swój pierwszy sezon. Na dokładkę zrobiło się wokół niego sporo szumu i to się na Tomasiaku odbija. - On ma dość tego sezonu. Jest nim przemęczony z każdej strony. Jego psychika też mocno oberwała, bo pojawiła się już także presja. Każdy mówi, że skoro Tomasiak jest medalistą, to powinien osiągać lepsze wyniki. On też tego chce, koncentruje się na tym, by było lepiej, ale wszystko ma swoje granice - ocenia Kot.
Trener Maciusiak musi podjąć trudną decyzję
I choć przy okazji igrzysk działacz PZN był jednym z tych, co mówili o podium, teraz przyznaje, że trzeba będzie na to podium poczekać trochę dłużej. Najpewniej do następnego sezonu. - To jest talent, ale nie możemy go nadmiernie eksploatować i żądać niemożliwego - zwraca uwagę Kot. - Przed sztabem decyzja, czy brać Kacpra na loty na Vikersund, a potem do Planicy. Każdy zawodnik o tym marzy, bo to wisienka na torcie, ale w przypadku naszego zawodnika sytuacja jest skomplikowana.
- Wierzę, że trener Maciej Maciusiak podejmie dobrą decyzję. Już raz nas zaskoczył, biorąc na igrzyska Pawła Wąska. Wszyscy wątpili, a okazało się, że Maciusiak miał rację. Dlatego jestem spokojny, że po rozmowie z Kacprem trener znów dokona właściwego wyboru. Jedno jest pewne, jakby Kacper miał jechać do Planicy, to na Vikersund też powinien skakać. Ta mamucia skocznia jest bardziej przyjazna zawodnikom, a wiadomo, że Kacper jeszcze nie brał udziału w lotach, więc to byłoby dla niego dobre przetarcie - analizuje Kot.
Wygląda jednak na to, że cokolwiek się nie stanie, to nasz rewelacyjny 19-latek (zdobył trzy medale na igrzyskach i tytuł wicemistrza świata juniorów) w tym sezonie już raczej nie odpali. Dostał w kość tak mocno, że pilnie potrzebuje odpoczynku.












