Zgotowali piekło polskiej olimpijce. Ten obrazek pokazał, jacy jesteśmy naprawdę
W tej kwestii nie zmienia się nic od lat. Gdy tylko nadchodzą igrzyska olimpijskie albo mistrzowskie imprezy uaktywniają się w ludziach najgorsze instynkty. To, co przytrafiło się zaledwie 19-letniej Poli Bełtowskiej, jest podłe. Młoda dziewczyna pełna entuzjazmu przyjechała na wymarzoną imprezę, a ludzie zgotowali jej piekło. W skokach zimowych ten ogromny hejt trwa od początku sezonu. Już po pierwszych startach głośno mówił o tym choćby Aleksander Zniszczoł.

W skrócie
- Pola Bełtowska doświadczyła hejtu podczas swojego startu na zawodach olimpijskich.
- O hejcie od początku sezonu mówili również Aleksander Zniszczoł i Dawid Kubacki.
- Podziały w polskim sporcie uwidoczniły się podczas sukcesu Kacpra Tomasiaka, gdy przedstawiciele różnych instytucji nie świętowali wspólnie.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Każdy z nas chciałby, by polscy sportowcy tylko wygrywali. Oni też najchętniej obwieszaliby się złotem. Uwierzcie mi. Nie znam zbyt wielu sportowców, którzy chcą wystąpić w imprezie tylko po to, by mieć ten start zaliczony. Oczywiście zdarzają się też tacy, dla których szczytem marzeń jest tylko wyjazd na igrzyska.
Zdecydowana jednak większość startuje po to, by wygrywać. To jest sól sportu. Nie każdy jednak może.
Podłe, co spotkało Polę Bełtowską. Gdzie byli PZN, PKOl i ministerstwo, kiedy to samo dotykało Aleksandra Zniszczoła?
Za każdym wynikiem stoją lata pracy, ale też odwaga związana z decyzją, żeby pojawić się na starcie. Mało kto rozumie, z jaką presją mają do czynienia sportowcy. W tej dziedzinie niestety częściej się przegrywa, niż wygrywa. Tak było, jest i będzie.
Porażka jednak nie może się wiązać ze strachem przed atakiem innych osób. A tych jest coraz więcej w dzisiejszym świecie.
To, co spotkało Polę Bełtowską, jest obrzydliwe. Dziewczyna przyjechała na wielkie święto sportowców, a ludzie zgotowali jej piekło. Starali się zdeptać jej godność. Przed nią jeszcze start na dużej skoczni. Jak ona się będzie czuła? Czy będzie miała siły i ochotę na to, by w ogóle stanąć na starcie? Czy nie pojawi się strach? To podłe, co ją spotkało.
Od początku zimy o hejcie mówił Aleksander Zniszczoł, a potem Dawid Kubacki. Teraz w przypadku Bełtowskiej oświadczenia wydają kolejno: Polski Związek Narciarski, Polski Komitet Olimpijski, czy ministerstwo sportu. Gdzie byli wszyscy, kiedy groźby karalne otrzymywał Zniszczoł? Wtedy nie było to tak medialne, a teraz można pokazać całemu światu w świetle reflektorów, jak dbamy o sportowca.
Pewne rzeczy wynosi się z domu, a najwyraźniej nie we wszystkich godność ludzka jest czymś ważnym. Od dziecka byłem nauczony, by szanować innych. A sportowcy? Dla mnie zawsze byli kimś wyjątkowym. Olimpijczycy już w ogóle. Byli herosami. Samo bycie w pobliżu takiej osoby było czymś niezwykłym. Dziś stali się oni celem. Takie ataki pokazują naprawdę ciemną stronę sportu.
Ogromne podziały w Polsce, najlepiej było to widać na skoczni w dniu sukcesu Kacpra Tomasiaka
Często patrzę na Amerykanów na wielkich impreza i ich kibiców. Tam jest duma z tego, że oni reprezentują ich kraj. Dobiegają do mety na odległej pozycji, a jednak są fetowani. Nam tej dumy brakuje i nie zastąpi tego ubieranie się w barwy narodowe i noszenie flagi na pokaz.
Od czasu katastrofy smoleńskiej jesteśmy podzieleni. I ten podział widać też w sporcie. Dobitnym obrazkiem były sceny na skoczni w Predazzo, kiedy nie było wspólnej radości z sukcesu Kacpra Tomasiaka.
Po jednej stronie drogi na podium stała grupa Radosława Piesiewicza, prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego, a po drugiej grupa Jakuba Rutnickiego, ministra sportu. I każda z nich wołała do siebie Tomasiaka albo Tomasika - jak mówił prezes PKOl. Nie stali razem. Nie cieszyli się wspólnie. A wcześniej szef PKOl mówił, że jest człowiekiem dialogu.
Z Predazzo - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:















