Reklama

Reklama

Zbyt inteligentny na skoki? Czy Maciej Kot pożegnał Zakopane?

​- Mam nadzieję, że to nie jest moje pożegnanie z Zakopanem - powiedział nostalgicznie Maciej Kot, który tej zimy startuje bez sponsora. Uważany kiedyś za ogromny talent skoczek przeżył apogeum formy piąć lat temu. Potem w jakiś niewytłumaczalny sposób znalazł się na równy pochyłej.

- Nie, nie przypuszczam - stwierdził po niedzielnym konkursie Pucharu Świata na Wielkiej Krokwi. Pytaliśmy czy wierzył do końca w swoją szansę na nominację olimpijską do Pekinu. W zawodach w Zakopanem zajął 32. pozycję i choć nie zdobył punktów PŚ, to był jego najlepszy występ w tym sezonie. W Wiśle przepadł w kwalifikacjach. Znalazł się poza kadrą, w tym sezonie rywalizował w Pucharze Kontynentalnym, zajmując pozycje w trzeciej dziesiątce. W Kuusamo wystartował na pożyczonych nartach od skoczka z Norwegii, bo jego własne na zawody nie dotarły. 

Puchar Świata: Zakopane. Klasyczny styl Macieja Kota


- Przygarnął mnie Maciej Maciusiak - powiedział Kot, który najlepszy skok tej zimy oddał w niedzielę w kwalifikacjach w Zakopanem. 128 m dało mu 18. pozycję ex equo z przyjacielem ze skoczni Piotrem Żyłą. Kiedyś mieszkali w jednym pokoju na zgrupowaniach i zawodach. Dla rozgrzewki grali w siatkonogę. Zawsze widywaliśmy ich razem.

Reklama

Maciej Kot uchodził od lat za ogromny talent. Wielką przyszłość przepowiadał mu Hunnu Lepistoe - trener Matti Nykaenena i Adama Małysza. W 2016 roku słowa Fina stawały się faktem. Kot wygrał letnią Grand Prix, a potem zimą w Pucharze Świata zajął piąte miejsce w klasyfikacji generalnej. Wygrał konkursy w Tokio i próbę przedolimpijską w Pjongczangu. Mając 26 lat był w kadrze numerem 2 po Kamilu Stochu. Przyszłość miała barwy różowe.

Stefan Horngacher, który odbudował polskich skoczków z głębokiego kryzysu, zachwycał się techniką Macieja Kota. - Skacze w sposób najbardziej klasyczny ze wszystkich - mówił. - Praca ze sportowcem tak inteligentnym i świadomym to przywilej dla trenera - dodał.

Rzeczywiście Kot mówił o skokach najbarwniej i najciekawiej. Horngacher wściekał się czasem, że za dużo czasu poświęca mediom. Złość narastała w kolejnych sezonach, bo nagle skoczek popadł w kryzys. W hierarchii osuwał się powoli, z rozpędu zdobył medal z drużyną na igrzyskach w Pjongczangu. W klasyfikacji generalnej Pucharze Świata spadł na miejsce 21. Potem było już tylko gorzej (pozycje 47., 42. i 58.). Gdy w marcu 2019 roku Horngacher wyjeżdżał z Polski, przyznał, że kryzys Macieja Kota jest jego największą porażką w pracy z naszymi skoczkami.

Puchar Świata: Zakopane. Ostatnia zima Macieja Kota?

Michalowi Doleżalowi też nie udało się go odbudować. Kot wciąż walczył z jakąś tajemniczą siłą, która próbowała obrócić go po wyjściu z progu. Błąd się utrwalał, zaczęliśmy tracić nadzieję, że wielki talent jeszcze kiedyś eksploduje. Żal było patrzeć na zawodnika, który bezskutecznie zachodzi w głowę co się z nim dzieje. - Może moja inteligencja przeszkadza mi skakać? - powiedział kiedyś w desperacji.


Ślub w 2019 roku i narodziny syna półtora roku później niczego nie zmieniły. 31-letni dziś Kot znalazł się poza kadrą, skacze bez sponsora. Tego lata przez jakiś czas trenował z bratem Jakubem - także ekspertem Eurosportu i TVN. - Ile tak można skakać bez wsparcia? Rok? Ale chyba nie więcej. Nie chciałbym, żeby to było moje pożegnanie z Zakopanem - powiedział w niedzielę.

Jest młodszy od Stocha, Żyły, Dawida Kubackiego i Stefana Huli - czterech z pięciu skoczków, którzy lecą na igrzyska do Pekinu. 35-letni Hula wywalczył nominację w Zakopanem. Tam zdobył pierwsze punkty Pucharu Świata w tym sezonie. Ponieważ jednak młodsi konkurenci zawodzą, najstarszy skoczek w kadrze zaliczy swoją czwartą olimpiadę. W Pjongczangu razem z Kotem, Kubackim i Stochem wzięli brąz w drużynie.

W tym sezonie kryzys dotknął wszystkich Polaków. - Trudno przewidzieć  jak będzie wyglądała sytuacja w polskich skokach w następnym sezonie - mówił Kot. Czy weterani przetrwają to co złe, czy zakończą kariery? Najlepsze pokolenie w historii polskich skoków znalazło się na ostatnim zakręcie. Wiele będzie zależało od wyników w Pekinie.

Maciej Kot był na igrzyskach w Soczi, gdzie zajął siódme miejsce na normalnej i dwunaste na dużej skoczni. W Korei indywidualnie lądował dwa razy na 19. pozycji. W Pekinie go nie będzie, choć wciąż nie jest weteranem jak na polskie standardy. Znajdzie w sobie siłę i motywację do dalszej walki? Bez sponsora? Czy też rzeczywiście niedzielne skoki w Zakopanem były jego pożegnaniem z Wielką Krokwią?

Dariusz Wołowski

ZOBACZ TEŻ:

W Zakopanem Polakom zabrakło skoczków. "Niezałatana dziura"

Rafał Kot o kryzysie polskich skoczków: Goldberger mówi, że zajechani

Problemy Polaka na skoczni. Z pomocą ruszyli rywale

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy