Zaskoczenie z obozu Niemców. Skorzystał Stoch. Horngacher reaguje
Niedzielny konkurs Pucharu Świata w skokach narciarskich w Oslo zapewne zapisze się na długo w pamięci fanów tego sportu. I to z wielu powodów. Loteryjne i niebezpieczne chwilami warunki, sensacyjny triumf Tomofuni Naito, a także rezygnacja ze startu Philippa Raimunda to część zdarzeń, które sprawiły, że zawody, choć jednoseryjne, były pełne ciekawych wątków. Na zaskakującej decyzji Niemca skorzystał bezpośrednio w chwili jej podjęcia Kamil Stoch. A ruch swojego podopiecznego wprost skomentował później Stefan Horngacher.

Słynna Holmenkollbakken pokazała w niedzielę swoje prawdziwe oblicze, uniemożliwiając równe i sprawiedliwe, a chwilami i bezpieczne rozgrywanie konkursu Pucharu Świata, który ostatecznie został skrócony do zaledwie jednej serii. W tych okolicznościach niespodziewanym triumfatorem został Japończyk Tomofuni Naito, drugie miejsce zajął Słoweniec Anze Lanisek, a trzeci był reprezentant Finlandii Antti Aalto.
Nie był to udany dzień dla reprezentantów Polski. 21. był Paweł Wąsek. 24. Kacper Tomasiak. 28. Kamil Stoch, a 29. Maciej Kot. Nasz kończący karierę trzykrotny mistrz olimpijski pewny awansu stał się tuż po tym, jak znaczek oznaczający dyskwalifikację pojawił się przy nazwisku Niemca Philippa Raimunda. 25-latek nie został jednak ukarany przez jury za złamanie regulaminu. Jak szybko się okazało... sam zdecydował się na zaskakujący manewr, rezygnując ze startu w zawodach.
- Pomyślałem o mojej dziewczynie. Pierwszą rzeczą, jaka przyszła mi do głowy, było: Co by powiedziała? A potem przyszło mi na myśl, jak zawsze powtarza, że najważniejsze jest, żebym był bezpieczny i żebym bezpiecznie wylądował, bez względu na pogodę - tłumaczył potem Niemiec norweskim dziennikarzom z redakcji NRK.
PŚ w Oslo. Raimund sam się wycofał. Jest reakcja Horngachera
Na decyzję swojego podopiecznego zareagował trener Stefan Horngacher, który - jak się okazuje - nie miał z nią nic wspólnego, lecz otwarcie poparł swojego skoczka.
Philipp sam zdecydował się zrezygnować ze skoku i uważam, że to była całkowicie słuszna decyzja
I dodał: - Szczerze mówiąc, w takich warunkach raczej i tak nie dałbym mu zgody na start. W tej chwili nie skacze na tyle stabilnie, żeby radzić sobie z tak trudnymi warunkami, więc podjął naprawdę dobrą decyzję.
Stefan Horngacher odniósł się także do całego jednoseryjnego konkursu, w którym najlepszym z Niemców okazał się 11. Karl Geiger, a tuż za nim uplasował się Andreas Wellinger. Felix Hoffmann natomiast po locie pełnym turbulencji ratował się przed upadkiem.
- Na początku wszystko przebiegało całkiem dobrze, ale z czasem wiatr niestety stawał się coraz bardziej problematyczny. Pod koniec warunki były już naprawdę na granicy. Na szczęście udało się przeprowadzić konkurs do końca i nic groźnego się nie wydarzyło, to na pewno duży plus. Z naszej perspektywy bardzo dobry skok oddał Andreas Wellinger. Niestety w drugiej fazie lotu miał trochę gorsze warunki. Całkiem dobrze poradził sobie Karl Geiger. Do tego Ben Beyer po raz pierwszy zdobył dziś punkty Pucharu Świata, co bardzo cieszy. Felix Hoffmann trafił na trochę turbulencji i musiał naprawdę mocno walczyć w powietrzu, żeby bezpiecznie wylądować na zeskoku - stwierdził trener kadry naszych zachodnich sąsiadów.
Teraz do samego końca sezonu Pucharu Świata czekają nas już tylko loty narciarskie - najpierw w Vikersund, a potem także w Planicy.












