Zaskakujące sceny na mistrzostwach świata w Trondheim. Organizatorzy mają problem
Dzień przed rozpoczęciem mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim organizatorzy poinformowali, że sprzedano 200 tysięcy biletów, a celem jest w sumie sprzedaż 300 tysięcy wejściówek do końca imprezy (9 marca). O ile na biegach narciarskich na trybunach nie ma gdzie wepchnąć szpilki, o tyle na skokach trybuny świecą pustkami. Nawet na kombinacji norweskiej zasiada więcej kibiców.

Przed dwoma laty mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym odbywały się w Planicy. Wysokie ceny biletów sprawiły, że były to mistrzostwa, o jakich chciałoby się zapomnieć.
Centrum Kranjskiej Gory, czyli serca mistrzostw świata, świeciło pustkami niemal o każdej porze. Podobnie było na trybunach.
Pełne trybuny na biegach, na skokach dramatyczna frekwencja
W Trondehim wszyscy liczyli na o wiele lepszą frekwencję. I rzeczywiście bilety się sprzedały. Problemem jest jednak to, że norweskich fanów poza biegami narciarskimi niewiele interesuje.
Trybuny na biegach narciarskich pękają w szwach. Gorsza frekwencja jest na kombinacji i skokach narciarskich. Konkurs indywidualny kobiet na normalnej skoczni obejrzało około pięciu tysięcy widzów. Rywalizację drużynową pań jeszcze mniej, choć organizator zapewniał, że wszystkie bilety zostały sprzedane.
Zaraz po tym, jak w sobotę zakończyły się zawody w kombinacji norweskiej, wiele osób zaczęło opuszczać ośrodek Granasen, choć Norweżki walczyły o złoto. I je zdobyły.
Można natomiast zrozumieć, że na kwalifikacjach do męskiego konkursu na normalnej skoczni było pusto. Tu jednak nie było walki o medale. Na dodatek, te zaczynały się dopiero o godz. 20.30. Na trybunach było może 50 osób.
To były tylko kwalifikacje. Organizatorzy zapewniają, że na konkursie trybuny będą pełne. Większość osób w sobotę udała się jednak na ceremonię medalową do Trondheim
I rzeczywiście to jest jakiś argument. Norwegowie w sobotę wygrali wszystko, co mogli. W trzech konkurencjach wywalczyli w sumie sześć medali, w tym trzy złote, więc dlaczego mieliby nie świętować na Torvet, centralnym placu w Trondheim.
Z drugiej strony widać, że Norwegowie odwracają się od skoków. W inauguracyjnych zawodach Pucharu Świata w Lillehammer frekwencja na trybunach była słaba. Konkursy w Oslo, które kiedyś gromadziły ponad 100-tysieczną publikę, teraz są mocno przerzedzone.
Z Trondheim - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:








![Ekstraklasa: Radomiak - Lech Poznań. O której i gdzie oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MSBY32CJNQO70-C401.webp)


