Z tego powinni rozliczyć Małysza. Polski związek na tym stracił
Adam Małysz rezygnuje z ubiegania się o drugą kadencję prezesa PZN. Jeszcze ma dopiąć kontrakty z Orlenem i Visą, ale już ewentualne podpisanie umowy ze Stefanem Horngacherem zostawia swojemu następcy. - I to jest zła wiadomość. Choć tyle pomyj, co wylano na jego głowę, to chyba na żadną inną wcześniej - mówi nam trener skoków Kazimierz Długopolski, komentując decyzję Małysza.

Dariusz Ostafiński, Interia: Adam Małysz rezygnuje z funkcji prezesa PZN.
Kazimierz Długopolski, trener skoków: I to jest zła wiadomość. Przed tym nazwiskiem otwierały się drzwi. Sponsor nie pytał: kim pan jest? Każdy zna Adama Małysza. Związek doznał takiej wizerunkowej straty.
Znany trener broni prezesa Adama Małysza
Był jednak krytykowany.
- Tyle pomyj, co wylano na jego głowę, to chyba na żadną inną wcześniej. Uważam jednak, że niesłusznie.
Dlaczego?
- Bo według mnie prezes nie odpowiada za to, co zarzucano Małyszowi.
Brak wyników, system szkolenia.
- Nie można jednak mówić, że nasz system jest do kitu. Prezes Małysz wziął do tej roboty takich ludzi, jakich miał pod ręką. Jeśli już mielibyśmy coś mówić, to zawiedli ludzie, a nie system. Lepszych ludzi jednak nie mamy. A wyniki, choćby w skokach, są, jakie są, bo ta złota generacja nam się skończyła i czekamy na nową. Cierpliwości, to przyjdzie.
Ustąpił miejsca Tajnerowi. Wtedy zmienił front
Czyli byłoby dobrze, jakby Małysz jednak został.
- Przy okazji igrzysk było widać, że on ma wątpliwości. Liczyłem jednak, że te sukcesy i medale przekonają go do pozostania. Ja uważam, że prezes powinien być przede wszystkim rozliczany z tego, ile pieniędzy przyniósł do związku i czy zapewnił mu funkcjonowanie na odpowiednim poziomie, czy zawodnicy mieli należytą opiekę. To według mnie było.
Teraz Małysz mówi jednak o walce z wiatrakami i o tym, że nie ma już siły i zdrowia.
- Ja myślę, że bardziej chodzi o to, że Małysz zmienił front, kiedy pojawiła się pogłoska, że Apoloniusz Tajner chce startować w wyborach na prezesa.
Żeby tylko nowy prezes wziął Horngachera
Nie chce z nim konkurować, bo kiedyś razem pracowali, czy też jest w tym jakiś negatywny podtekst?
- Nie wiem. Może być tak, że prezes Małysz uznał, że jemu nie wypada z Tajnerem i jak on chce, to nie będzie mu stawał na drodze. Może się dogadali. O żadnych konflikcie między nimi nie słyszałem.
Tajner będzie dobrym prezesem?
- Za jego czasów były sukcesy. Miał tego farta, że wtedy te wyniki były najlepsze w historii całego polskiego narciarstwa. Jest wokół niego dobra atmosfera, jest dobrze postrzegany, ale co z tego wszystkiego wyjdzie, to się dopiero okaże. Będzie pracował z tymi samymi ludźmi, co Małysz. Mam tylko nadzieję, że faktycznie dojdzie do powrotu i podpisania umowy z Horngacherem. Bardzo by się nam przydał, jako wsparcie dla tego sztabu, który jest.












