Wyszły na jaw problemy Tomasiaka. Sam przyznał w Lahti, to wreszcie koniec
Intensywny początek marca ma za sobą Kacper Tomasiak. Polski bohater z niedawnych igrzysk zaledwie kilka dni temu został wicemistrzem globu juniorów. Następnie błyskawicznie wybrał się do Lahti na zawody z cyklu Pucharu Świata. W Finlandii nie było już tak spektakularnie. Nastolatek z niedosytem zakończył zwłaszcza rywalizację duetów. Tuż po niej wprost wyznał na temat swojego problemu. Wiemy już, iż prawdopodobnie szybko zostanie on zażegnany. "Myślę, że powinno się udać" - oznajmił Bielszczanin.

Kacper Tomasiak w ostatnich tygodniach jest prawdziwą maszyną do zdobywania medali. Utalentowany nastolatek z najważniejszej imprezy czterolecia wrócił z aż trzema krążkami. Do tego dorzucił w ojczyźnie tytuł mistrza kraju. Na początku marca z kolei kibice ekscytowali się walką w globalnym czempionacie juniorów. Bielszczanin wystąpił tylko w indywidualnym konkursie, ale było warto, bo Lillehammer opuścił jako drugi najlepszy zawodnik.
"Będę dalej startował w Pucharze Świata. Przez każdy weekend aż do końca" - zapowiedział wtedy na gorąco przed kamerami i natychmiast wybrał się w podróż do Lahti. Nadmiar startów w ostatnich dniach nie podziałał jednak korzystnie na 19-latka. Co prawda w sobotę uplasował się w czołowej dziesiątce, lecz gorzej poszło mu na przykład w niedzielę, kiedy rywalizował w duecie wraz z Kamilem Stochem. Dziennikarzy ciekawiły powody takiej dyspozycji. Głos więc zabrał sam zainteresowany.
Kacper Tomasiak musi odpocząć. Dużo skakania mogło mu zaszkodzić
"Potrzebowałbym trochę odpocząć fizycznie. Myślę, że powinno się to udać przez te kilka dni, bo nie planuję innych aktywności. W ostatnim czasie rytm był trochę zaburzony, co mogło mieć jakiś wpływ" - przyznał nasz bohater z Predazzo na łamach "skijumping.pl". Nie zabrakło także oceny marcowych występów. "Bardziej byłbym zadowolony, gdyby wyszło w obu miejscach. Było w porządku, ale jest niedosyt po konkursach w Lahti" - dodał skupiający się powoli na kolejnym weekendzie sportowiec.
Tym razem światowa czołówka zawita na legendarną Holmenkollbakken. Na tym obiekcie 19-latek jeszcze nie rywalizował. "Przede mną już tylko nowe skocznie. Zobaczymy, jak będzie mi na nich szło. Poza samymi skokami dochodzi kwestia poruszania się po całym obiekcie. Same skoki rok po roku mogą kompletnie różnić się czuciem na tym samym obiekcie" - podsumował. Tekstowe relacje na żywo z norweskiego weekendu w Interia Sport.













