"Wyrok" ws. Stocha chwilę przed startem igrzysk. Przekleństwo nad Polakami
Już od ponad 30 lat żaden z polskich chorążych nie zdobył medalu podczas igrzysk, przy okazji których na ceremonii otwarcia dzierżył biało-czerwoną flagę. Sprawa doczekała się nawet nieoficjalnego terminu "klątwy chorążego". Temat powraca teraz, przy okazji zimowych igrzysk olimpijskich we Włoszech. Fatum brzmi jak "wyrok" dla Kamila Stocha i Natalii Czerwonki. Warto jednak podejść do sprawy z dystansem.

Dwa tygodnie przed startem zimowych igrzysk olimpijskich Mediolan-Cortina 2026 podjęto wiążące decyzje dotyczące reprezentacji Polski. Przede wszystkim ogłoszono skład biało-czerwonej kadry, a przy tym nie uniknięto kontrowersji. Burzliwą dyskusję wywołały zwłaszcza wybory w żeńskiej i męskiej drużynie alpejczyków.
Nie bez echa przeszła również selekcja u skoczków narciarskich. Maciej Maciusiak, przy aprobacie Polskiego Związku Narciarskiego, do Włoch oddelegował Kamila Stocha, Kacpra Tomasiaka oraz Pawła Wąska. Zdaniem Wojciecha Fortuny wysyłane na igrzyska trio powinno wyglądać jednak inaczej. Oczekiwał, że po całkiem udanym występie na mistrzostwach świata w lotach w Oberstdorfie olimpijską szansę otrzyma Piotr Żyła.
"Nie może być tak, że przy powołaniach na najważniejsze zawody sezonu został pominięty skoczek, który na mistrzostwach świata jako jedyny z Polaków był w stanie walczyć z najmocniejszymi rywalami. Osobiście, jako Wojciech Fortuna, nie zgadzam się po prostu z taką decyzją trenera i PZN" - oświadczył złoty medalista z Sapporo w rozmowie z WP SportowymiFaktami.
Czyje miejsce miałby zająć Żyła? Tego Fortuna już nie sprecyzował. Trudno wyobrazić sobie, że mógłby "wykolegować" Stocha. Niebawem odchodzący na emeryturę zawodnik jest ważnym punktem 60-osobowej olimpijskiej kadry. I to na tyle, że powierzono mu zaszczytną funkcję.
"Klątwa chorążych" w końcu przełamana?
Polski Komitet Olimpijski poinformował, że wybrano chorążych reprezentacji Polski na zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan-Cortina 2026. Zaszczytna rola przypadła Kamilowi Stochowi oraz Natalii Czerwonce. Właśnie ten duet poniesie biało-czerwoną flagę na uroczystej ceremonii otwarcia imprezy.
Nowością tych igrzysk będą odbywające się jednocześnie ceremonie otwarcia w czterech miastach: Mediolan, Cortina, Livigno i Predazzo. W związku z tym Natalia Czerwonka stanie na czele Reprezentacji w Mediolanie, a Kamil Stoch w Predazzo, czyli w miejscach, gdzie będą startować w trakcie tych igrzysk
Bycie chorążym to wielki zaszczyt, ale i... swoisty ciężar. Z rolą tą wiąże się bowiem legenda o "klątwie chorążych". O co chodzi? Zauważono, że liderzy kadry, którzy w trakcie olimpijskiego otwarcia dzierżyli polską flagę, później mieli kłopoty z wywalczeniem na tej imprezie medalu. Historia powtarza się nieprzerwanie od lat 90. W 1992 roku chorążym był Waldemar Legień. Z Barcelony przywiózł wówczas złoty medal w judo. I na tym koniec. Od tamtej pory żaden inny chorąży z podobnym sukcesem już do kraju nie wrócił. Choć wielu z tych zawodników na igrzyskach, podczas których chorążymi nie byli, zdobywało krążki.
Zimowe i letnie igrzyska olimpijskie - lista polskich chorążych:
- Lillehammer 1994, Tomasz Sikora (biathlon) - brak medalu
- Atlanta 1996, Rafał Szukała (pływanie) - brak medalu
- Nagano 1998, Jan Ziemianin (biathlon) - brak medalu
- Sydney 2000, Andrzej Wroński (zapasy) - brak medalu
- Salt Lake City 2002, Mariusz Siudek (łyżwiarstwo figurowe) - brak medalu
- Ateny 2004, Bartosz Kizierowski (pływanie) - brak medalu
- Turyn 2006, Paulina Ligocka (snowboarding) - brak medalu
- Pekin 2008, Marek Twardowski (kajakarstwo) - brak medalu
- Vancouver 2010, Konrad Niedźwiedzki (łyżwiarstwo szybkie) - brak medalu
- Londyn 2012, Agnieszka Radwańska (tenis) - brak medalu
- Soczi 2014, Dawid Kupczyk (bobsleje) - brak medalu
- Rio de Janeiro 2018, Karol Bielecki (piłka ręczna) - brak medalu
- Pjongczang 2018, Zbigniew Bródka (łyżwiarstwo szybkie) - brak medalu
- Tokio 2020, Paweł Korzeniowski (pływanie), Maja Włoszczowska (kolarstwo górskie) - brak medalu
- Pekin 2022, Aleksandra Król-Walas (snowboarding) - brak medalu
- Paryż 2024, Anita Włodarczyk (lekkoatletyka), Przemysław Zamojski (koszykówka) - brak medalu
To oznacza osiem letnich i osiem zimowych igrzysk olimpijskich bez medalu dla chorążego reprezentacji Polski. Przed rozpoczęciem rywalizacji w Paryżu Waldemar Legień wyraził nadzieję na to, że passa zostanie przełamana.
"Musimy to w końcu odczarować. Przecież to nie jest żadna klątwa. Wymyślamy sobie chyba na siłę pewne rzeczy. Teraz mamy dwoje chorążych. Przynajmniej jednemu musi się zatem udać i stanie na podium" - mówił dla Interii Sport.
Wówczas, jak już wiadomo, to się nie udało. Choć Włodarczyk była bliska celu. Otarła się o podium, zajmując 4. miejsce w konkursie młociarek. Do zdobycia medalu zabrakło jej pięciu centymetrów. Z kolei polscy koszykarze 3x3 z Zamojskim w składzie byli ostatecznie 6. "Apetyty były dużo większe, bo chcieliśmy zdobyć medal. Każdy jedzie tutaj, żeby stanąć na podium, wygrać turniej, ale taki jest sport" - przyznawał wtedy Przemysław dla PAP.
Czy teraz wreszcie historia odmieni się za sprawą Stocha i/lub Czerwonki? Tego życzyliby sobie wszyscy kibice reprezentacji Polski. Dla obojga stanięcie na olimpijskim podium nie byłoby pierwszyzną. Skoczek dokonywał tego aż czterokrotnie (dwa złota - Soczi 2014, złoto i brąz - Pjongczang 2018), a łyżwiarka szybka raz - w Soczi w 2014 roku sięgnęła, wraz z drużyną, po srebro.















