Wszystko o żółtych i czerwonych kartach w skokach. Daleko idące konsekwencje
Dzień przed inauguracją Pucharu Świata szefostwo i kontrolerzy Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) zorganizowali spotkanie dla delegatów technicznych i sztabów. Tam poruszono ważną kwestię zmiany przepisów, ale przede wszystkim wielkiej nowinki, jaką jest system kar za manipulacje w sprzęcie. Od tej zimy skoczkowie będą bowiem karani żółtymi i czerwonymi kartkami, co będzie miało daleko idące konsekwencje w przypadku ich otrzymania. Aż do startu PŚ w Lillehammer wokół tego systemu było wiele niejasności. Sami trenerzy nie do końca wiedzieli, za co będą kary.

W skrócie
- Wprowadzono system żółtych i czerwonych kartek w skokach narciarskich, mający na celu przeciwdziałanie manipulacjom sprzętowym.
- Nowe kary przewidują nie tylko sankcje indywidualne, ale również konsekwencje dla całych reprezentacji.
- Brak szczegółowych wytycznych budził niepewność wśród trenerów i zespołów, a każda kolejna kartka oznacza surowsze zawieszenia.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Centralnym punktem zmian jest system żółtych i czerwonych kartek. Każdy skoczek, który zostanie zdyskwalifikowany za manipulacje sprzętowe lub nie zostanie dopuszczony do startu, otrzyma żółtą kartkę. Każde kolejne naruszenie przepisów skutkować będzie czerwoną kartką i zawieszeniem w kolejnych zawodach.
W tej sytuacji kwotę startową będzie traciła także reprezentacja, której zawodnik zostanie ukarany. Nie będzie można go zastąpić innym skoczkiem. To ma zniechęcić poszczególne kadry do kombinowania.
- Problem w tym, że nadal brakuje jasnych wytycznych, za jakie konkretnie przewinienia będą one przyznawane. Rozmawiałem o tym z Mathiasem Hafele, który przyznał, że decyzja będzie należeć do kontrolerów, lecz na razie nie określono jednoznacznych kryteriów - mówił Grzegorz Sobczyk, polski trener bułgarskiej kadry, w rozmowie z Interia Sport.
Surowe kary dla skoczków i reprezentacji. Nie będzie się opłacało kombinować
Po spotkaniu delegatów technicznych i członków sztabów z FIS klaruje się obraz tego, jak będzie wyglądał system sankcji tej zimy na każdym szczeblu zawodów pod auspicjami Międzynarodowej Federacji Narciarskiej. Trzeba przyznać, że jeśli kontrola będzie sprawiedliwa i zachowane zostaną jednakowe standardy, to nie będzie warto kombinować.
Do tej pory zawodniczki i zawodnicy mieli przygotowane stroje na limicie. Po to, by maksymalnie wykorzystać sprzęt. Każda drobna pomyłka groziła dyskwalifikacją w serii. Teraz kary będą surowsze. I pewnie każda z ekip wiele razy zastanowi się nad tym, czy warto mieć sprzęt na limicie, czy jednak lepiej zachować pewien bufor.
- Żółte i czerwone kartki będą przyznawane za każdą dyskwalifikację dotyczącą sprzętu. Także za niedopuszczenie do startu w czasie kontrolnej procedury startowej. Jeśli zatem skoczek ruszy na czerwonym świetle, to zostanie zdyskwalifikowany, ale nie otrzyma kartki. Nie można mówić o tym, że każda dyskwalifikacja będzie równa ostrzeżeniu w postaci żółtej kartki lub czerwonej kartki. Kartki będą obowiązywały na wszystkich szczeblach zawodów FIS - tłumaczył Wojciech Jurowicz, kierownik polskiej drużyny oraz konsultant do spraw sprzętu i przepisów FIS, w rozmowie z Interia Sport.
Kartka otrzymana przez skoczka jest do niego przypisana na wszystkich szczeblach rywalizacji w ramach zawodów FIS. To oznacza, że zarówno w Pucharze Świata, ale także w Pucharze Kontynentalnym i FIS Cupie kontrole muszą wyglądać identycznie. Taki jest zamysł i cel tego pomysłu. Struktura kontrolerów jest teraz o wiele bardziej rozbudowana i to ma pomóc
Co się stanie, jeśli skoczek otrzyma czerwoną kartkę?
Ciekawostką jest też fakt, że czerwoną kartkę można otrzymać bez uprzedniej żółtej. To będzie jednak dotyczyło ciężkiego naruszenia przepisów. Tak się będzie działo w przypadku manipulacji daleko wykraczającej poza nieprzepisowe obwody, przepuszczalność kombinezonu, zbyt długi narty, czy nieprzepisowe buty. To będzie casus podobny do tego, co widzieliśmy w czasie mistrzostw świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim, gdzie w kombinezony norweskich skoczków wszyto tasiemki usztywniające, które pozwalały zwiększyć powierzchnię nośną. Zazwyczaj bezpośrednia czerwona kartka będzie dotyczyła sytuacji, w której potrzebne będzie działanie Komisji Etyki.
Co zatem w przypadku otrzymania czerwonej kartki?
Jeśli skoczek otrzyma czerwoną kartkę, to jest wykluczony z dwóch kolejnych konkursów, a kraj na ten czas traci też kwotę startową. Jeżeli z kolei mamy do czynienia z recydywą, a zatem skoczek znowu otrzyma czerwoną kartę, to wtedy jest wykluczony z czterech kolejnych konkursów
- Jeśli skoczek otrzyma żółtą kartkę w Pucharze Świata, a potem to samo stanie się w Pucharze Kontynentalnym czy zawodach FIS Cup, to wtedy tam dostaje czerwoną kartkę, ale kraj traci kwotę w Pucharze Świata. Zawodnik, który otrzyma czerwoną kartę, nie ma prawa startu w żadnych zawodach pod auspicjami FIS. Jeżeli zatem ktoś skacze tylko w Pucharze Świata i tam otrzyma czerwoną kartkę, to nie może startować w zawodach niższej rangi. FIS chciała zadbać o to, by skoczkowie nie próbowali "zerować" sobie kartek w konkursach na zapleczu Pucharu Świata. Jeśli jednak skoczkowie otrzymają dwie żółte kartki tylko w FIS Cup, to wówczas tam kraj traci kwotę startową. Sankcja dla kraju dotyczy najwyższych rangą zawodów, w których startował ukarany czerwoną kartką skoczek - dodał.
Kartki będą "zamrażane" na czas mistrzostw świata w lotach narciarskich i zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo.
Z Lillehammer - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













