Wielki pech Tomasiaka, ale co stało się potem. Stoch czekał na to prawie 3 lata
Kamil Stoch w wyśmienity sposób przywitał się z fińskim Lahti, w przeciwieństwie do Kacpra Tomasiaka, zajmując 10. miejsce w piątkowym konkursie. Co prawda Polak początkowo uplasował się na 11. pozycji, ale dyskwalfikacja Domena Prevca dała mu pierwsze w pierwszej dziesiątce. Okazuje się, że jest to dla niego historyczna wręcz chwila, ponieważ czekał na to aż 1070 dni - prawie 3 lata.

Domen Prevc był o krok od wygrania siódmego konkursu Pucharu Świata z rzędu i nawet miał okazję cieszyć się już ze swojego osiągnięcia, po skoku w Lahti. Chwilę po zakończeniu konkursu przyszła jednak informacja o dyskwalifikacji Słoweńca, z czego mogli cieszyć się przede wszystkim Philipp Raimund, Daniel Tschofenig oraz Władimir Zografski, którzy znaleźli się na podium, ale także Kamil Stoch.
Pierwotnie nasz legendarny skoczek zakończył zmagania na 11. miejscu. Dyskwalifikacja Prevca sprawiła jednak, że Stoch przesunął się o jedną pozycję i wskoczył do pierwszej dziesiątki. To wydarzenie wręcz historyczne, bo Polak czekał na to naprawdę długo.
Dyskwalifikacja Prevca, ale co stało się potem. Ogłosili o Stochu. Po prawie trzech latach
Jak trafnie zauważył Adam Bucholz z redakcji "skijumping.pl", Kamil Stoch pojawił się w czołowej dziesiątce indywidualnych zawodów Pucharu Świata po raz pierwszy od 1070 dni.
Po raz ostatni nasz legendarny skoczek, który za kilka tygodni zakończy sportową karierę, miał okazję uplasować się tak wysoko 1 kwietnia 2023 roku, podczas zawodów w słoweńskiej Planicy - a więc niemalże 3 lata temu.
Zdecydowanie gorzej zaprezentował się Kacper Tomasiak, który zaledwie dobę wcześniej wywalczył srebrny medal na mistrzostwach świata juniorów. Nasz wicemistrz olimpijski świetnie wyszedł z progu, ale niestety nie doleciał tak daleko, jakby tego chciał. Skok na odległość 112 metrów dał mu "dopiero" 24. miejsce w końcowym rozrachunku.
Niemniej, Stoch i Tomasiak to jedyni polscy skoczkowie, którzy zyskali punkty Pucharu Świata po piątkowych zmaganiach w Lahti. Dawid Kubacki skończył na 31. miejscu, a tuż za nim wylądował Maciej Kot. Paweł Wąsek - który po swoim skoku tylko machnął zrezygnowany rękami, był 48., a jeszcze niżej znalazł się Piotr Żyła (56).














