Wielka niespodzianka po PŚ w Oslo. Tyle Norwegowie muszą zapłacić Polakom
Za nami chyba jeden z najbardziej loteryjnych weekendów w historii Pucharu Świata w skokach narciarskich mężczyzn. Dwa pełne niespodzianek konkursy i dwóch sensacyjnych triumfatorów, którzy na najwyższym stopniu podium stanęli po raz pierwszy w karierze. I choć Polacy w tych zawodach odgrywali raczej drugoplanowe role, stolicę Norwegii aż czterech z nich opuści z czekiem. Wiadomo, ile "Biało-Czerwoni" zarobili na Holmenkollbakken.

Powiedzieć, że warunki w Oslo były w ten weekend loteryjne, to jak nie powiedzieć nic. Skocznia Holmenkollbakken, niegdyś tak lubiana przez kibiców, dziś sieje spustoszenie, a wielu fanów skoczków narciarskich głośno mówi o tym, że powinna zniknąć z kalendarza Pucharu Świata. Po ostatnich zawodach zdania na pewno nie zmienią.
Sobotnią rywalizację ciężko było oglądać - wielu zawodników walczyło z wymagającymi warunkami na skoczni, a w tej batalii poległ m.in. zdobywca Kryształowej Kuli za ten sezon, Domen Prevc. W niedzielę sytuacja wcale nie była lepsza - choć początkowo wydawało się, że konkurs przeprowadzony zostanie bez większych komplikacji i problemów, już po kilkunastu minutach stało się jasne, że czeka nas powtórka z dnia poprzedniego.
"Ofiarą" niedzielnych podmuchów wiatru został m.in. Johann Andre Forfang, który po swoim nieudanym skoku dał upust emocjom w dość nietypowy sposób, co zarejestrowały kamery. Z oddania swojej próby całkowicie zrezygnował natomiast Philipp Raimund, który stwierdził, że nie będzie ryzykował swojego zdrowia. W całym tym zamieszaniu szczęściarzami okazali się "Biało-Czerwoni" - choć wydawało się, że w niedzielnym konkursie punktować będą tylko Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak, ostatecznie w TOP30 uplasowali się również Kamil Stoch i Maciej Kot.
Ostatecznie czterech z sześciu polskich skoczków zdobyło w ten weekend kolejne punkty do klasyfikacji generalnej Pucharu Świata, a co za tym idzie, wzrosły także kwoty na ich kontach. Kacper Tomasiak za zajęcie 22. i 24. miejsca w ten weekend zainkasował łącznie 2,4 tys. euro (około 10,3 tys. złotych), Maciej Kot za 25. i 29. lokaty otrzyma 1550 euro (około 6,66 tys. złotych). Na konto Pawła Wąska trafi 1,4 tys. euro (około 6 tys. złotych), a Kamil Stoch zarobił w Oslo 700 euro (około 3 tys. złotych).
Piotr Żyła i Aleksander Zniszczoł nie punktowali w ani jednym z konkursów w stolicy Norwegii. Znaleźli się jednak - podobnie jak wspomniana wcześniej czwórka - w składzie reprezentacji Polski na konkursy lotów narciarskich w Vikersund.










