Walka Polaków o podium w Engelbergu, zwrot akcji w drugiej serii. Szczęście było o krok
Klemens Joniak przeplata świetne skoki z nieco słabszymi. Po pierwszej serii niedzielnego konkursu Pucharu Kontynentalnego w Engelbergu był trzeci, więc zaczęło pachnieć miejscem na podium. Niestety w rundzie finałowej nieco zabrakło mu metrów, by walczyć do końca o "pudło". To samo tyczy się Dawida Kubackiego. Zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni sprzed kilku lat na półmetku był szósty. Runda finałowa przyniosła nieco smutne wieści.

Po sobotnim konkursie Dawid Kubacki miał powody do zadowolenia, bo zajął 3. miejsce. Aleksander Zniszczoł z kolei miał słodko-gorzki konkurs, bo choć był 3. po pierwszej serii, to w rundzie finałowej wylądował na 122. metrze i spadł ostatecznie na 16. pozycję. Kibice mogli się więc nastawiać, że być może nawet dwóch "Biało-Czerwonych" będzie walczyć w niedzielę o najlepsze lokaty.
Oczekiwania wobec Kubackiego jeszcze podsyciła seria próbna, w której wyprzedził go tylko wczorajszy zwycięzca Clemens Leitner. Co ciekawe, strata Polaka do Austriaka w obu tych przypadkach wynosiła tyle samo - 3,6 punktu.
W konkursie jako pierwsi zaprezentował się Jakub Wolny i Jarosław Krzak. Obaj wylądowali na 117. metrze, ale tylko ten drugi uzyskał przepustkę do dalszych zmagań, miał 12 punktów więcej rekompensaty za wiatr. Z numerem 53. z belki ruszył Zniszczoł. Nie byliśmy świadkami przełomu, 124 metry nie mogły dać wiele więcej niż jedno z ostatnich premiowanych awansem miejsc.
W końcu przyszły lepsze informacje - Dawid Kubacki osiągnął 134,5 metra, ale za chwilę notę lepszą od niego o 2,4 pkt wywalczył Klemens Joniak. Zwycięzca Turnieju Czterech Skoczni niespodziewanie nie był więc najlepszym z Polaków na półmetku rywalizacji. Zajmował 6. pozycję (4,5 pkt straty do prowadzącego Oestvelda), a Joniak był na 3. lokacie (strata zaledwie 2,1). Obaj nasi rodacy byli więc w grze nawet o wygranie konkursu.
Klemens Joniak trzeci na półmetku. Nie obronił wirtualnego podium w Engelbergu
O 13:05 zaczęła się runda finałowa. Zniszczoł i Krzak po pierwszej byli na miejscach 29-30, więc otworzyli serię, ale skoczyli dość podobnie jak wcześniej. Krzak nie podniósł swojej pozycji, zaś zawodnik z Cieszyna zdołał wyprzedzić Remo Imhofa i Niklasa Bachlingera.
Przed próbami ostatnich jedenastu zawodników mieliśmy kilkuminutową przerwę, najpewniej z powodu podmuchów wiatru. Yukiya Sato poleciał na 138. metr, co skłoniło jury do skrócenia rozbiegu z 18. poziomu na 17. Niedługo potem na belce pojawił się Dawid Kubacki. Niestety zaledwie 128 metrów oznaczało 8. lokatę po jego próbie, a przecież na górze pozostawało jeszcze kilku zawodników. Trwało oczekiwanie na skok Joniaka. Wylądował 50 centymetrów dalej niż Kubacki. To spowodowało, że niestety zakończył konkurs na 5. miejscu, do podium stracił 4 punkty. Kubacki skończył jako 13.
Oestvold bez problemu obronił prowadzenie. Na "pudle" stanęli jeszcze Markus Mueller i wspomniany Sato. Oni dwaj atakowali spoza TOP3.
Dodatkowe miejsca startowe do Pucharu Świata na styczniowe zawody w Zakopanem i Sapporo zdobyły Austria, Japonia i Norwegia.
Puchar Kontynentalny, niedzielny konkurs w Engelbergu:
1. Benjamin Oestvold
2. Markus Mueller (-8,0 pkt)
3. Yukiya Sato (-12,5)
5. Klemens Joniak (-16,5)
13. Dawid Kubacki (-24,4)
27. Aleksander Zniszczoł (-56,8)
30. Jarosław Krzak (-76,1)
46. Jakub Wolny













