Reklama

Reklama

Tylko u nas. Apoloniusz Tajner: Ja sobie tego nie wyobrażam, wydatki pójdą w setki tysięcy złotych

Apoloniusz Tajner /Łukasz Laskowski /Newspix

- Generalnie najbardziej razi nas to, że FIS w tej chwili trochę za dużo majstruje przy własnych zaleceniach, czy nakazach. Te jeszcze nie zostały wprowadzone, ale coraz więcej się o nich mówi. Nawet komisja medyczna Międzynarodowej Federacji Narciarskiej się temu sprzeciwia - przekonuje w rozmowie z Interią Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego. W ten sposób sternik związku komentuje prace FIS-u nad obostrzeniami i wymogami przed zimowym sezonem Pucharu Świata, w erze koronawirusa.

Artur Gac, Interia: Jak z pana zdrowiem?

Reklama

Apoloniusz Tajner, prezes PZN: - Wszystko w porządku, na nic nie narzekam.

Stosuje się pan do wszelkich obostrzeń i wytycznych, czy już troszkę pan sobie pofolgował?

- Cały czas je respektuję, w pracy także się stosujemy. Wszystkie osoby, które przychodzą, są zobowiązane chodzić w maseczkach. Obowiązuje to również te osoby, które przyjmują ludzi z zewnątrz. Natomiast w biurze mamy tak rozsadzony zespół, że zachowujemy odpowiednio duże odległości, by można było pracować bez maseczek. Jednak na wypadek kontaktu z gośćmi, z automatu stosujemy tę ochronę.

Pan już wrócił do w pełni stacjonarnej pracy, czy stosuje pan tryb mieszany?

- W zasadzie wróciłem, ale też nie do końca, bo kiedy nie jest wymagana moja obecność w biurze, wtedy jestem poza siedzibą. A wówczas wyjeżdżam na różne spotkania, zwłaszcza do Warszawy. Jednak generalnie potwierdzam, że właściwie wróciliśmy w pełnym składzie do pracy stacjonarnej, a grupy szkoleniowe oczywiście działają w terenie.

Jesteśmy po inauguracyjnym weekendzie z Letnią Grand Prix w skokach w Wiśle, który jednocześnie może okazać się finałem tego cyklu, bo nie widać chętnych do podjęcia trudów organizacji kolejnych zawodów. Czy PZN bierze pod uwagę, gdyby plan poszukiwań innego organizatora przez FIS spalił na panewce, aby ad hoc zgłosić gotowość ponownego przeprowadzenia imprezy tej rangi?

- Nie, w ogóle nie rozważaliśmy takiego wariantu. To, co już zrobiliśmy, i tak było dość dużym wyzwaniem, ale na szczęście - a trochę czasu już minęło - nic niepokojącego się nie wydarzyło. Zresztą przeprowadzenie tego Grand Prix było tak skonstruowane, żeby można było czuć się bezpiecznie, co zresztą potwierdziły wszystkie ekipy. Dodatkowo zdecydowaliśmy się, żeby zorganizować Puchar Kontynentalny, który odbędzie się w dniach 18-19 września w Wiśle, czyli w piątek i w sobotę.

Komu szczególnie zależało na organizacji Pucharu Kontynentalnego?

- Na pewno zależało FIS-owi, ale to nie Międzynarodowa Federacja Narciarska miała tu największy wpływ, tylko Adam Małysz. To właśnie Adam, po konsultacjach z trenerami kadrowymi, poprosił o to, aby nie odwoływać tych zawodów, tylko je przeprowadzić. Otóż myśmy początkowo faktycznie chcieli je odwołać, uznając, że jedno Grand Prix wystarczy, ale jednak zdecydowaliśmy się robić te zawody.

Tak naprawdę co zdecydowało?

- Są one istotne dlatego, że możemy wystawić do startu większą grupę polskich zawodników. A szczególnie tych, którzy potrzebują punktów w Pucharze Kontynentalnym, aby potem mieć prawo startu w Pucharze Świata. A poza tym samo zdobywanie punktów liczy się zimą. Dlatego, choć aktualnie nikt inny nie zdecydował się zorganizować tych zawodów, my je przeprowadzimy. W grze byli także Rumuni, impreza miałaby gościć w Rasnovie, ale decyzja nie jest jeszcze podjęta. Niemniej jeśli też zdecydują się je zorganizować, to nasi zawodnicy zostaną tam wysłani.

Mówiąc krótko, za organizacją przeważyły nasze, polskie interesy?

- Tak jest, potwierdzam. Przecież można było podejść do sprawy zachowawczo i odwołać te zawody, wszak nikt by się temu nie dziwił, bo przecież wszyscy już zdążyli się wycofać. My jednak to zrobimy, bo po Letnim Grand Prix dodatkowo chcemy wszystkich i wszystko, cały system, jeszcze raz sprawdzić. A przy tej okazji na pewno nie będzie aż tak dużego zainteresowania, więc dla organizatora będzie trochę luźniej.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje