Tuż przed końcem kariery Stoch nadał przykry komunikat. W takim momencie
Ostatnie zawody Pucharu Świata z udziałem Kamila Stocha zbliżają się nieubłaganie. Legendarny polski skoczek sam jest już świadomy tego, jak niewiele zostało mu do mety, co dobitnie potwierdził w rozmowie ze "skijumping.pl" po weekendzie w Lahti. Komunikat, który wysłał po konkursie duetów jasno wskazuje, że wszystkie te lata kariery odcisnęły na nim ogromne piętno.

Kamil Stoch, do spółki z Kacprem Tomasiakiem reprezentowali Polskę w niedzielnym konkursie duetów podczas weekendu Pucharu Świata w Lahti. O ile Polakom nie poszło najlepiej, to legendarny skoczek był nawet zadowolony ze swoich prób, o czym opowiedział w rozmowie z portalem "skijumping.pl". To, co mogło zwrócić uwagę fanów, to jednak jego późniejsze słowa o tym, dlaczego nie rozmawiał w sobotę z przedstawicielami mediów.
- Nie chodziło to za mną, ale miałem z tyłu, że to są moje pierwsze i ostatnie duety w Pucharze Świata. Życzyłbym sobie zdecydowanie lepszych skoków, ale było to solidne. Myślę, że tragedii nie było - rozpoczął Stoch. A chwilę później, pół żartem pół serio stwierdzł, że opowiadanie o ewentualnych poprawkach ma coraz mniej sensu. O ile w ogóle jeszcze ma.
Ja już nie wyciągam wniosków, byle do końca <śmiech>
Ostatnie skoki Stocha, nagle taki komunikat. Przykre słowa lidera Polaków
- Nie rozmawiałem w sobotę z mediami, bo wydaje mi się, że cały czas mówię to samo. Czy jest źle, czy jest nieźle. Czy jestem w "20", poza "30" czy poza "50", to te skoki są bardzo podobne. Scenariusz naszej rozmowy jest cały czas ten sam, nawet dziś rozmawiamy w kółko o tym samym. Czasem nie mam już siły o tym rozmawiać i myślę, że mam do tego prawo, żeby skorzystać właśnie z tego, że udzielanie wywiadów nie jest moim obowiązkiem, ale rozumiem po co i w jakim celu to robimy - dodał decydując się na swego rodzaju bolesne wyznanie.
Do końca kariery skoczka narciarskiego,Kamilowi Stochowi zostały niespełna trzy tygodnie. Po weekendzie w Lahti, skoczkowie udadzą się teraz do Norwegii - kolejno Oslo i Vikersund, by później zakończyć sezon, standardowo, w Planicy.
To właśnie pod słoweńską skocznią przygotowane zostanie także specjalne pożegnanie Kamila Stocha, a to wciąż nie koniec. Po tym, jak wyglądał ostatni występ skoczka na Wielkiej Krokwi w Zakopanem, Rafał Kot ujawnił, że Polski Związek Narciarski rozważa jeszcze dodatkowe wydarzenie.












