Reklama

Reklama

Turniej Czterech Skoczni - powrót Kamila Stocha, brak faworyta

W środę Kamil Stoch ogłosił, że wraca do sportowej rywalizacji. Bohater poprzedniego sezonu może wystąpić w rozpoczynającym się w sobotę kwalifikacjami w Oberstdofie 63. Turnieju Czterech Skoczni, którego faworyta wskazać wyjątkowo trudno.

Tuż przed inauguracyjnymi zawodach Pucharu Świata w niemieckim Klingenthal Stoch doznał kontuzji. Leczenie zachowawcze nie przyniosło efektów, uraz się odnowił przed pierwszym treningiem i konieczna była operacja. Tegoroczny podwójny mistrz olimpijski z Soczi i zdobywca Kryształowej Kuli przeszedł zabieg 4 grudnia. Ostatni tydzień spędził na intensywnym, jak sam podkreślił, "obozie" rehabilitacyjno-treningowym w sanatorium w Busku Zdroju.

Efekty tego pobytu były na tyle dobre, że w Wigilię "Rakieta z Zębu" pojawiła się na skoczni w Wiśle Malince, by odbyć pierwszy po miesięcznej przerwie trening. Po nim Stoch ogłosił na portalu społecznościowym: "Jadę na Turniej Czterech Skoczni!", określając to jako bożonarodzeniowy prezent. Wciąż jednak nikt oficjalnie nie potwierdził, że wystąpi już w pierwszym konkursie.

Reklama

We wtorek trener kadry Łukasz Kruczek ogłosił nazwiska pięciu skoczków, którzy będą reprezentować Polskę w tradycyjnej imprezie przełomu roku. To Piotr Żyła, Dawid Kubacki, Jan Ziobro, Klemens Murańka i Aleksander Zniszczoł. Szóste miejsce w ekipie pozostało nieobsadzone. Jak się okazało, czekało na Stocha, który trzy poprzednie edycje TCS kończył w czołowej "10". Kolejno był ósmy, czwarty i siódmy, choć przed rokiem uchodził za głównego faworyta.

By Stoch mógł w niedzielę walczyć w Oberstdorfie o pierwsze w sezonie punkty PŚ, musi wziąć udział w sobotnich kwalifikacjach, podobnie zresztą jak inni "Biało-czerwoni", którzy nie prezentowali ostatnio wysokiej formy. Po dziewięciu konkursach pucharowych najlepszy z nich jest Piotr Żyła, który z dorobkiem 104 pkt zajmuje 20. lokatę. Lider Norweg Anders Fannemel zgromadził już 472 pkt, tylko o dwa mniej ma drugi Roman Koudelka.

Czech od początku sezonu skacze bardzo dobrze, wygrał już trzy konkursy: w Klingenthal, Lillehammer i Engelbergu i w nim można upatrywać jednego z kandydatów do końcowego sukcesu. Ostatnim narciarzem z tego kraju na najwyższym stopniu podium był w 2006 roku Jakub Janda, ale musiał podzielić zwycięstwo z Finem Janne Ahonenem, pięciokrotnym triumfatorem, najbardziej utytułowanym uczestnikiem TCS, którego w tym roku zabraknie jednak na starcie.

Bukmacherzy wysoko oceniają też szanse Austriaka Michaela Hayboecka, doświadczonego Szwajcara Simona Ammanna i Niemca Severina Freunda. Swoje "trzy grosze" może dorzucić Austriak Gregor Schlierenzauer, dwukrotny triumfator imprezy. To jeden z siedmiu zawodników, którzy w tym sezonie wygrali konkursy PŚ, ale prezentujący duże wahania dyspozycji. Ciekawostkę stanowi fakt, że w gronie największych faworytów nie jest wymieniany prowadzący w PŚ Fannemel, podobnie jak niespodziewany zwycięzca ostatniej edycji Austriak Thomas Diethart.

Faworyta nie chciał wskazać też Stoch, gdy jeszcze nie było wiadomo, czy wystartuje. W wywiadzie opublikowanym na oficjalnej stronie Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) przyznał, że wszyscy skoczkowie, którzy są w czołowej dziesiątce PŚ mogą wygrać TCS.

"Gregor Schlierenzauer ma największe doświadczenie, ponieważ wygrywał najwięcej zawodów. Ale Severin Freund też jest teraz w świetnej formie. Peter Prevc również jest wśród kandydatów do zwycięstwa, a poza tym nigdy nie powinno się zapominać o Noriaki Kasaim. Zawsze jest też możliwe, że pojawi się jakieś nowe nazwisko i wypadnie świetnie" - ocenił Stoch.

Jedynym polskim zwycięzcą od sezonu 2000/01 jest Adam Małysz. Dwa lata później wywalczył trzecie miejsce, cztery razy plasował się na czwartej pozycji.

Najczęściej w TCS triumfowali zawodnicy z Niemiec i Finlandii - po 16 razy oraz Austrii - 15. Ci ostatni nie schodzą jednak z najwyższego stopnia podium od 2009 roku.

Z Oberstdorfu skoczkowie przeniosą się do innej niemieckiej miejscowości - Garmisch-Partenkirchen, gdzie konkurs tradycyjnie odbędzie się w Nowy Rok, a następnie do Austrii - 4 stycznia zawody gościć będzie Innsbruck, a dwa dni później areną będzie skocznia w Bischofshofen.

Od sezonu 1979/80 TCS, określany mianem narciarskiego Wielkiego Szlema czy odpowiednika kolarskiego Tour de France, zaliczany jest do klasyfikacji PŚ.

Osiem lat temu nastąpiła zmiana systemu rozgrywania konkursów. Wprowadzono system KO polegający na tym, że na podstawie wyników kwalifikacji tworzonych jest 25 par (według klucza: 1. z 50., 2. z 49., itd) pierwszej serii punktowanej. Do finału awansuje każdy zwycięzca pary oraz pięciu "szczęśliwych przegranych", czyli najlepszych zawodników spośród przegranych.

Program 63. Turnieju Czterech Skoczni:

Oberstdorf:

----------

27 grudnia, sobota

14.30 - oficjalny trening (2 serie)

16.30 - kwalifikacje

28 grudnia, niedziela

15.00 - seria próbna

16.30 - pierwsza seria konkursowa

Garmisch-Partenkirchen:

----------------------

31 grudnia, środa

11.45 - oficjalny trening

14.00 - kwalifikacje

1 stycznia 2015, czwartek

12.30 - seria próbna

14.00 - pierwsza seria konkursowa

Innsbruck:

---------

3 stycznia, sobota

11.45 - oficjalny trening

14.00 - kwalifikacje

4 stycznia, niedziela

12.45 - seria próbna

14.00 - pierwsza seria konkursowa

Bischofshofen:

-------------

5 stycznia, poniedziałek

14.30 - oficjalny trening

16.30 - kwalifikacje

6 stycznia, wtorek

15.00 - seria próbna

16.30 - pierwsza seria konkursowa


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL