Reklama

Reklama

​Turniej Czterech Skoczni. Karl Geiger przełamie niemiecką słabość?

Choć trudno w to uwierzyć, Niemcy nie wygrali Turnieju Czterech Skoczni od 2002 roku, gdy triumfował Sven Hannawald, zwyciężając, jako pierwszy w historii, we wszystkich konkursach jednej edycji. Szansę na przywrócenie niemieckiej świetności ma Karl Geiger. Polscy kibice mają nadzieję, że złotego orła zgarnie Dawid Kubacki.

Przed niespełna dwudziestu laty kibiców skoków narciarskich rozgrzewała rywalizacja Adama Małysza z Niemcami, Martinem Schmittem oraz Hannawaldem. Schmitt nigdy nie wygrał turnieju, Małysz triumfował w 2001 roku, a Hannawald rok później.

Reklama

W następnej edycji turnieju Hannawald był drugi. W 2008 roku trzecie miejsce zajął Michael Neumayer, a w ostatnich latach drugą lokatą musieli zadowolić się: Severin Freund, Andreas Wellinger i Marcus Eisenbichler, a trzeci przed rokiem był Stephan Leyhe.

W klasyfikacji generalnej 68. Turnieju Czterech Skoczni po dwóch konkursach prowadzi Ryoyu Kobayashi, ale tylko 6,3 pkt za Japończykiem jest Geiger, a po piętach Niemcowi depcze Kubacki, który traci do niego zaledwie 2,2 pkt.

Po poprzednim sezonie nasi zachodni sąsiedzi podebrali nam trenera, który doprowadził Kamila Stocha do dwóch triumfów w Turnieju Czterech Skoczni. Stefan Horngacher ma przed sobą pierwszy wielki cel - odzyskać dla Niemców turniejowe zwycięstwo.

Austriacki szkoleniowiec wie, co robi - piszą niemieckie media. - Robię to, co uważam za słuszne - mówi Horngacher. Jak podkreślają Niemcy, szkoleniowiec nic nie robi sobie ze zgiełku, jaki wybuchł wokół niemieckiej drużyny w Oberstdorfie i Garmisch-Partenkirchen, gdzie świetne skoki Geigera rozgrzały publiczność do czerwoności i nakręciły fanów na upragniony końcowy triumf Niemca.

Miejscowe media zwracają uwagę, że to w Polsce Horngacher nauczył się radzić sobie z tłumami i presją kibiców oraz szumem medialnym wokół swoich skoczków.

- To, co robi Karl Geiger, jest niezwykłe. Cieszę się, że mamy człowieka w czołówce - mówi Horngacher.

Austriak w minionym sezonie doprowadził Dawida Kubackiego do złotego medalu mistrzostw świata w Seefeld. Teraz to właśnie Kubacki jest jednym z dwóch najgroźniejszych rywali Geigera do triumfu w Turnieju Czterech Skoczni. Ale Niemiec jest pewny swego. - Chcę zaatakować na Bergisel - powiedział.

Według Niemców, stopniowy wzrost formy Geigera, aż do rywalizacji z najlepszymi, to pouczający przykład, jak drobiazgowa i zdyscyplinowana praca przez lata może przynieść efekty, nawet w tak skomplikowanej i zmiennej dyscyplinie, jak skoki narciarskie.

Sam Horngacher jest zachwycony swoim 26-letnim podopiecznym. - On niczego nie udaje. Jest taki, jaki jest. To świetny człowiek. Miło się z nim pracuje - podkreśla austriacki szkoleniowiec.

Kto zgarnie pełną pulę w 68. Turnieju Czterech Skoczni, dowiemy się w poniedziałek. Już w sobotę w Innsbrucku trzeci odcinek rywalizacji.

Z Innsbrucku Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje