Reklama

Reklama

​Turniej Czterech Skoczni. Jakub Wolny po kwalifikacjach w Innsbrucku: Tyle poświęceń, a taka kicha

Jakub Wolny po raz drugi z rzędu, jako jedyny z "Biało-Czerwonych", nie zakwalifikował się do konkursu Turnieju Czterech Skoczni. Podobnie jak w Garmisch-Partenkirchen, tak w Innsbrucku nasz skoczek odpocznie od konkursowej rywalizacji. - Kicha, żadnych plusów, to przykre - to tylko te łagodniejsze słowa, jakimi podzielił się z dziennikarzami.

Po przygodach w powietrzu, a następnie dyskwalifikacji w Oberstdorfie, Wolnego spotkały następne przykrości w postaci braku awansu do dwóch kolejnych zawodów.

Reklama

Nasz skoczek nie przebierał w słowach (padły też niecenzuralne), choć próbował owinąć je w żart. - Nie wiem, co mam powiedzieć, bo jestem zły na siebie - dodał.

- Nie po to człowiek się przygotowuje cały sezon, tyle poświęceń, a tutaj taka kicha. Próbowaliśmy dzisiaj paru rzeczy, ale żadna nie zafunkcjonowała - powiedział wprost.

Po udanym poprzednim sezonie, w tym nasz skoczek nijak nie może sobie poradzić z błędami technicznymi. - Może miałem za dużo pomysłów naraz. Może wiedziałem, co chcę zrobić, ale nie potrafiłem - mówił w piątek.

- Żadnych plusów z dzisiejszych skoków - nie ukrywał. - W kwalifikacjach wydawało mi się, że dalej polecę, lecz niestety siadłem. Miałem wrażenie, że próg mi coś oddał, ale wyszło słabo - powiedział.

- Przykre to jest dla mnie, bo się staram i robię wszystko, co w mojej mocy, a nie wychodzi - zaznaczył dwukrotny mistrz świata juniorów sprzed blisko sześciu lat.

W sobotę w Innsbrucku kolejny konkurs TCS. Wolny na swoją szansę musi poczekać do niedzieli, kiedy odbędą się kwalifikacje w Bischofshofen.

Z Innsbrucku Waldemar Stelmach

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje