Trudny okres Polaka, wskazał największy problem sezonu "Odcinam grubą kreską"
Sezon Pucharu Świata 2025/26 nie był najłatwiejszy dla Aleksandra Zniszczoła. Punkty udało mu się zdobyć zaledwie dwukrotnie. Tej sztuki nie udało się osiągnąć podczas finału cyklu w Planicy. Po zawodach przyznał, że trudno jednoznacznie wskazać przyczyny słabszych wyników: - Było zbyt dużo tych elementów, żeby to podsumować. Zwrócił jednak uwagę na jeden aspekt, który mógł mieć kluczowy wpływ na brak odpowiednich odległości w jego skokach.

Planica w tym roku nie rozpieszcza warunkami na skoczni. W czwartek udało się przeprowadzić jedynie jedną serię treningową, a kwalifikacje rozegrano z dużym opóźnieniem. Prognozy na dzień zawodów również nie napawały optymizmem. Odwołano serię próbną mężczyzn, jednak sam konkurs przebiegł bez większych problemów.
O awans do drugiej serii walczyło trzech reprezentantów Polski: Aleksander Zniszczoł, Kamil Stoch oraz Piotr Żyła. Do finałowej rundy awansował jedynie Żyła, który zawody zakończył na 29. miejscu. Rywalizacje przed własną publicznością zwyciężył Domen Prevc.
Aleksander Zniszczoł bez awansu do drugiej serii. "Koniec sezonu to duża ulga"
Dla Aleksandra Zniszczoła najlepszym sezonem w karierze wciąż pozostaje cykl 2023/2024, kiedy m.in. po raz pierwszy stanął na podium zawodów. W ostatnich latach 32-letniemu skoczkowi trudno jednak wrócić do formy sprzed kilku sezonów.
W tym sezonie w rywalizacji Pucharu Świata zdołał zdobyć zaledwie 7 punktów. Na 14 konkursów, do których został zgłoszony, punktował tylko dwa razy - w Willingen oraz Vikersund, co obecnie daje mu 64. lokatę w klasyfikacji generalnej.
W piątkowym konkursie w pierwszej serii oddał skok na 194,5 m, co dało mu 34. miejsce w końcowej klasyfikacji.
"Niestety troszkę zabrakło i bardzo, bardzo tego żałuję, bo chętnie jeszcze bym polatał. To dla nas ciężki sezon, ale jest to też słodkie zakończenie, bo to wspaniała skocznia i jest tutaj naprawdę bardzo dużo kibiców, którzy kibicują i oglądają. To zdecydowanie lepsze zakończenie niż kończyć sezon przed telewizorem"
Koniec sezonu to duża ulga, odcinam to grubą kreską i zaczynam od nowa
Zapytany o to, co stanowiło największy problem i dlaczego w tym sezonie brakowało metrów, Polak odpowiedział krótko. "Było zbyt dużo tych elementów, żeby to podsumować. Ale ten jeden kluczowy to pozycja najazdowa" - podsumował.
W sobotę skoczkowie powalczą w ostatnim w tym sezonie konkursie drużynowym, którego start zaplanowano na godzinę 9:30. To jednak nie koniec sportowych emocji tego dnia - o godzinie 15:00 na Letalnicy odbędzie się pierwszy w historii konkurs pań.
Z Planicy - Natalia Kapustka, Interia Sport














