Trudno zrozumieć, co wyprawia FIS. "Nie jest to przyjemne"
W sobotę na Wielkiej Krokwi im. Stanisława Marusarza w Zakopanem odbędzie się pierwszy w tym sezonie konkurs drużynowy (18 stycznia, godz. 16.15). Jak się okazuje, jedyny w tym sezonie na dużej skoczni w Pucharze Świata. Naprawdę trudno zrozumieć, co wyprawia Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS), która grzebie żywcem jeden z najciekawszych formatów w skokach narciarskich.

W tym sezonie Pucharu Świata w skokach narciarskich zaplanowano tylko dwa konkursy drużynowe. Pierwszy odbędzie się w sobotę w Zakopanem, a drugi na koniec sezonu na skoczni lotów w Planicy.
Poza tym będzie jeszcze drużynowa rywalizacja w mistrzostwach świata w narciarstwie klasycznym w Trondheim.
FIS wykańcza tradycyjny format zawodów. Dawid Kubacki skomentował
Do tego na tę zimę mamy zaplanowane trzy miksty (jeden już się odbył) i dwa konkursy duetów (jeden jest już rozstrzygnięty).
- Zdecydowanie bardziej wolę drużynówkę od duetów. To jest format, który jest tradycyjny, a poza tym daje szansę pokazania się czterem zawodnikom - przyznał Dawid Kubacki.
W ostatnich dwóch sezonach były trzy drużynówki, ale trzy sezony temu rozegrano te zawody aż pięciokrotnie.
Jakby tego było mało, to zupełnie inne konkurencje będą rozgrywana w czasie najbliższych mistrzostw świata i zimowych igrzysk olimpijskich. W Trondheim nie będzie duetów, a za to będzie konkurs drużynowy, a z kolei w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo w przyszłym roku nie będzie drużynówki, a będą duety. Gdzie tu logika? A przecież wystarczyło dołożyć tylko jeden konkurs. Oczywiście jeśli chodzi o igrzyska, to wiązało się to z limitami startujących, które zostały narzucone przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl), ale dlaczego FIS nie zdecydowała się na wprowadzenie rywalizacji duetów do programu MŚ?
Od dawna powtarzamy, że lepiej było dodać jeden dodatkowy konkurs. Nikt by się nie obraził i brałby to z pocałowaniem ręki. Nigdy nie jest to przyjemne, kiedy wycinają nam konkursy. Zwłaszcza jeśli chodzi o igrzyska olimpijskie
- Wystarczy popatrzeć na Austrię, która teraz bryluje. Mają trzech świetnych zawodników i znakomitą drużynę, ale w igrzyskach olimpijskich jeden z nich zostanie pozbawiony szansy na medal, bo nie znajdzie się dla niego miejsce w konkursie duetów. Nie jest to do końca fajne. Mam nadzieję, że standardowy format drużynowy wróci znowu na igrzyska - dodał.
W sobotę zapowiada się pasjonujący konkurs drużynowy, który będzie miał jednego wielkiego faworyta - Austrię. O pozostałe miejsca na podium powinny powalczyć cztery kraje: Norwegia, Słowenia, Niemcy i Polska. Biało-Czerwoni ostatni raz stali na podium PŚ w konkursie drużynowym w marcu 2023 roku, kiedy to zajęli trzecie miejsce.
Z Zakopanego - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













