Tomasiak wprost ws. religii, pokazał to publicznie. Ksiądz nie mógł milczeć
Kacper Tomasiak absolutnie nie kryje się ze swoją wiarą, a przywiązanie do chrześcijańskich wartości oraz Boga pokazuje wprost i publicznie, czyniąc znak krzyża przed każdym skokiem. Ksiądz z bielskiej parafii nie mógł tego przemilczeć. Zabrał głos w sprawie 19-latka i wyznał, co dostrzegł u niego już wiele lat temu. A to niejedyny komentarz z Kościoła.

Swoje przywiązanie do wiary w Boga Kacper Tomasiak pokazuje wprost, przed każdym skokiem publicznie czyniąc znak krzyża. Pochodzi z rodziny, dla której aktywne uczestnictwo w życiu Kościoła jest ważnym elementem codzienności. On sam służył do mszy świętej najpierw jako ministrant, a później jako lektor. Gdy szykował się do konkursu na skoczni normalnej na zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina 2026, jego duszpasterstwo pospieszyło z bezcennym wsparciem.
"Otoczmy modlitwą, Lektora z naszej Diecezji, skoczka narciarskiego Kacpra Tomasiaka, który już jutro rozpocznie zmagania na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich! Drogi Kacprze, tak jak Ty niosłeś kadzidło przed Panem, tak teraz On niech Cię niesie daleko i bezpiecznie! PS. Jesteśmy z Ciebie bardzo dumni i dziękujemy za Twoje świadectwo wiary!" - napisano wówczas na profilu w mediach społecznościowych Duszpasterstwa Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Bielsko-Żywieckiej.
A gdy 19-latek wywalczył swój pierwszy medal, dodano: "Mamy medal! Zrobił to! Kacper jesteś Wielki! A Pan poniósł Cię daleko!". To jednak nie wszystko. Głos zabiera teraz ksiądz z parafii, w której ministrancką posługę pełnił niegdyś Tomasiak.
Ksiądz wyznaje prawdę ws. Tomasiaka. "Od dziecka był 'na podium'"
Ksiądz Przemysław Gawlas z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa potwierdza, że Kacper Tomasiak od zawsze wyróżniał się na tle rówieśników, odznaczając się spokojem i ponadprzeciętną dojrzałością. "Jako ministrant był solidny i obowiązkowy. Taki, na którego zawsze można było liczyć. (...) Od dziecka był 'na podium'. Czy to w nauce, czy w sporcie. Do tego ogromna kultura osobista, szacunek do nauczycieli, kolegów, księży" - wyznaje w "Fakcie".
On i cała wspólnota w dniu startów Kacpra na igrzyskach olimpijskich we Włoszech trzymali mocno kciuki i składali ręce do modlitwy. Przede wszystkim prosili o jedno. "Modliliśmy się, żeby było bezpiecznie" - przekazał duchowny.
Trzy grosze dorzuca proboszcz bielskiej parafii, ks. Marcin Aleksy. Cytowany przez oficjalną stronę diecezji wspomina, że "Kacper jest bardzo skromny, pracowity, zawsze pozytywnie nastawiony". Przy ołtarzu w bielskiej parafii służy sporadycznie, bo, po pierwsze, razem z rodziną przeprowadził się do Lipowej, a po drugie, wiele czasu zajmują mu treningi i zawody. Natomiast u niego i jego bliskich Bóg i tak jest zawsze na frontalnym miejscu.
Zdaniem Aleksego postawa Kacpra przy ołtarzu i na skoczni "pokazuje konsekwencję, pokorę i odpowiedzialność, które są owocem zarówno formacji sportowej, jak i duchowej".
Tymczasem po sieci niesie się kolejny komentarz Duszpasterstwa Liturgicznej Służby Ołtarza Diecezji Bielsko-Żywieckiej. Dotyczy on ostatniego sukcesu Tomasiaka, czyli zdobycia olimpijskiego srebra w duecie z Pawłem Wąskiem. "Kacper czy sam czy we wspólnocie jesteś gość! Gratulujemy i wracaj do Nas! Asysta z kadzidłem się szykuje!" - przekazano.
O uczestnictwie w Eucharystii skoczek nie zapomina także w trakcie igrzysk. Dzień przed ostatnim konkursem wziął udział w dziękczynnej mszy świętej odprawionej przez księdza Edwarda Plenia. Zdjęcia ze skromnej kaplicy zamieszczono na profilu duchownego.














