Tomasiak wciąż czeka na nagrodę, jego mama nie wytrzymała. Wbiła szpilę PKOl
Kacper Tomasiak zdobył trzy medale na igrzyskach olimpijskich i w związku z tym PKOl we współpracy ze sponsorem, czyli Zondacrypto, miał wypłacić zawodnikowi premię w wysokości 550 tys. zł w tokenach. Afera Zondacrypto sprawiła jednak, że te wartości nie miały szansy zagościć na kontach zawodników. Mama młodego skoczka, Kinga Tomasiak, zapowiedziała już podjęcie kroków prawnych w tej sprawie. Wbiła przy tym szpilkę PKOl.

Kacper Tomasiak napisał w Predazzo historię. Polski skoczek zdobył trzy medale olimpijskie - srebrny na normalnej skoczni, brązowy na dużej skoczni i znów srebrny w duecie z Pawłem Wąskiem. Jego dyspozycja na najważniejszą imprezę sportową czterolecia okazała się wybitna. Podobnie wybitna miała być otrzymana za ten sukces premia. Afera Zondacrypto sprawiła jednak, że pojawił się problem.
Kacper Tomasiak i pozostali wciąż bez premii z PKOl
W ramach umowy z PKOl Zondacrypto miało wypłacić łącznie 1,1 mln zł premii - 550 tys. zł dla Kacpra Tomasiaka, po 200 tys. zł dla Pawła Wąska i Władimira Semirunnija, a także po 75 tys. zł dla dwóch trenerów - Macieja Maciusiaka i Rolanda Cieślaka. "Jako PKOl wypłaciliśmy sportowcom wszystkie pieniądze, jakie obiecaliśmy wypłacić - 1 650 000 zł. Na dziś nie mamy więcej, aby zrekompensować również zobowiązania sponsora. To przecież ponad milion złotych" - mówiła w rozmowie ze Sportowymi Faktami WP rzeczniczka PKOl, Katarzyna Kochaniak-Roman.
Medaliści olimpijscy pozostali jednak nieugięci i walczą o kwoty, które mieli otrzymać. Do dyskusji w rozmowie ze Sportowymi Faktami WP włączyła się także mama Kacpra Tomasiaka, Kinga Tomasiak. "Ostatnie tłumaczenia PKOl-u są dla mnie niezrozumiałe. Przypomnę, że w regulaminie nagród dla olimpijczyków wprost jest napisane, że to PKOl przyznaje nagrody. Nie ma tam mowy o Zondacrypto" - mówiła wprost.
Mama Kacpra Tomasiaka uderza w PKOl
"Za wyniki uzyskane w igrzyskach olimpijskich Mediolan-Cortina PKOl przyzna zawodnikom oraz ich trenerom głównym następujące nagrody: (...) 200 tys. zł w tokenach za srebrny medal" - o tym zapisie wspominała Kinga Tomasiak. Nie ma w nim mowy o Zondacrypto ani żadnej innej firmie, która miałaby wypłacić pieniądze. W regulaminie widnieje jedynie PKOl.
"W oficjalnych dokumentach dotyczących nagród nigdzie nie widziałam informacji, że to jest samodzielna odpowiedzialność sponsora. Wielokrotnie słyszałam za to wypowiedzi prezesa Piesiewicza, który w mediach szczycił się rekordowymi nagrodami" - mówiła mama skoczka.
"Prezes z uśmiechem na ustach mówił o rekordowych nagrodach i chwalił się sukcesem, a gdy przyszło do wypełnienia obietnicy, to pojawiły się problemy. My już rozmawialiśmy z prawnikami i po powrocie z urlopu zamierzamy już w poniedziałek działać w tej sprawie. Planujemy wysłać pismo i dowiedzieć się, co zamierzają zrobić z tym działacze. Nie odpuścimy tego" - stwierdziła. Działają również pozostali medaliści - Paweł Wąsek już zaczął rozmowy z PKOlem, a Władimir Semirunnij zwrócił się o pomoc do PZŁS.













