Tomasiak prowadził w Lillehammer. Koszmar innego Polaka, nie miałby awansu
Za skoczkami pierwszy oficjalny trening w Pucharze Świata 2025/26. Niestety Polacy nie zaliczą go do udanych. Przyzwoicie co prawda zadebiutował Kacper Tomasiak, dwukrotnie prowadząc przez kilkanaście minut. Strasznie męczył się za to Paweł Wąsek, który zupełnie nie przypomina zawodnika z poprzedniej zimowej kampanii. Kiepsko spisał się zwłaszcza w swojej pierwszej próbie.

Piątkowe skakanie w Lillehammer rozpoczęło się od treningowych prób pań. Na ich podstawie szkoleniowiec polskiej kadry wybrał żeński skład do popołudniowego konkursu z udziałem mikstów. Marcin Bachleda, bo o nim mowa, zdecydował się postawić na Annę Twardosz oraz Nicole Konderlę-Juroszek. Obie jednak nie zachwyciły, bo dwukrotnie uplasowały się poza czołową trzydziestką. Na zdecydowanie lepsze informacje liczyliśmy od godziny 13:30, kiedy to do akcji wkroczyli podopieczni Macieja Maciusiaka.
Tylko Tomasiak i Stoch przekroczyli 130 metrów. To nie były dobre treningi Polaków
Dla wszystkich były to dopiero pierwsze skoki na norweskim obiekcie. W trosce o ich zdrowie sztab zrezygnował z czwartkowych aktywności. "Było tłoczno na skoczni, a do tego była niska temperatura. Byłoby zatem długie oczekiwanie na oddanie swojej próby, co w tych warunkach nie byłoby korzystne. Mieliśmy w ostatnim czasie dwa bardzo dobre zgrupowania w Wiśle i Zakopanem. Plan treningowy wykonaliśmy zatem w stu procentach" - tłumaczył Wojciech Jurowicz w rozmowie z Interia Sport.
Długo liderem pozostawał debiutant w Pucharze Świata, czyli Kacper Tomasiak (128,5 m). Naszego rodaka wyprzedził dopiero po kilkunastu minutach Colby Jason (130,5 m). Nastolatek następnie stopniowo spadał w dół klasyfikacji, by ostatecznie trening ukończyć pod koniec trzeciej dziesiątki. Najlepszy spośród "Biało-Czerwonych" okazał się Kamil Stoch (124 m). W TOP 30 znalazł się jeszcze Aleksander Zniszczoł (127 m). Zdecydowanie od kolegów z kadry odstawali Dawid Kubacki (115 m), Piotr Żyła (116 m) oraz Paweł Wąsek (110,5 m). Alarmująco wyglądał zwłaszcza ostatniego z nich. Gdyby była mowa o kwalifikacjach, a nie treningu, to nie załapałby się do głównych zmagań.
Czołówka pierwszego treningu i miejsca Polaków:
1. Kristoffer Eriksen Sundal (Norwegia) - 96,7 punktu
2. Felix Hoffmann (Niemcy) - 95,8
3. Benjamin Oestvold (Norwegia) - 95
4. Ren Nikaido (Japonia) - 87,8
4. Jan Hoerl (Austria) - 87,8
…
19. Kamil Stoch (Polska) - 80,6
24. Aleksander Zniszczoł (Polska) - 77,3
27. Kacper Tomasiak (Polska) - 73,6
40. Dawid Kubacki (Polska) - 64,9
42. Piotr Żyla (Polska) - 63,7
52. Paweł Wąsek (Polska) - 53,5
Po przerwie przedstawiciel "Biało-Czerwonych" wreszcie przekroczył magiczną granicę 130 metrów. Tej sztuki dokonał pierwszy spośród nich na belce startowej Kacper Tomasiak (133 m). Następnie dołączył do niego Kamil Stoch (130 m) i skończyły się pozytywy. Tym razem co prawda nieco lepiej skoczył choćby Paweł Wąsek (126 m), ale i tak sporo brakowało mu do ścisłej czołówki. Jeszcze większą stratę mieli Dawid Kubacki (123 m), Piotr Żyła (122 m) oraz Aleksander Zniszczoł (117,5). Przed rywalizacją mikstów nie wróży to niczego dobrego. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.
Czołówka drugiego treningu i miejsca Polaków:
1. Domen Prevc (Słowenia) - 109,6 punktu
2. Jan Hoerl (Austria) - 109,4
3. Felix Hoffmann (Niemcy) - 106,6
4. Kristoffer Eriksen Sundal (Norwegia) - 104,7
5. Benjamin Oestvold (Norwegia) - 104,3
…
18. Kamil Stoch (Polska) - 91,2
20. Kacper Tomasiak (Polska) - 90,6
31. Paweł Wąsek (Polska) - 81,4
35. Dawid Kubacki (Polska) - 77,7
38. Piotr Żyła (Polska) - 74,5
40. Aleksander Zniszczoł (Polska) - 74
Źródło wyników: "skijumping.pl"











