Tomasiak nie wytrzymał. Wymownie po tym, co stało się w Lahti. Jedno pytanie
Kacper Tomasiak błyskawicznie musiał przetransportować się z Lillehammer do Lahti, aby wziąć udział w zawodach Pucharu Świata, jednak nie był przesadnie zadowolony ze swojego występu. Polak zajał 24. miejsce i nie ukrywał, że liczył na ciut więcej, a w dodatku zaznaczył wyraźnie w rozmowie z "Eurosportem", że skok treningowy w jego wykonaniu mógłby przełożyć się na zdecydowanie lepszy wynik w konkursie.

Jeszcze przed igrzyskami we Włoszech, Kacper Tomasiak stał się największą nadzieją reprezentacji Polski, a po wywalczeniu dwóch srebrnych i brązowego medalu w Predazzo, o młodym skoczku zrobiło się jeszcze głośniej.
Nic więc dziwnego, że kiedy błyskawicznie przenosił się z mistrzostwa świata juniorów - gdzie dołożył kolejne srebro - do Lahti, wielu kibiców mogło oczekiwać, że i zawodach Pucharu Świata Tomasiak po raz kolejny błyśnie. Tak się jednak nie stało.
Zawody na fińskiej skoczni, które świetnie zakończyły się dla Kamila Stocha i dały mu miejsce w TOP10 po raz pierwszy od niemal trzech lat, dla Tomasiaka zakończyły się w środku trzeciej dziesiątki. Sam zainteresowany nie ukrywał, że pędzenie do Finlandii średnio się opłaciło.
Wymowne słowa Kacpra Tomasiaka. Szalone 24 godziny, na koniec takie wyznanie
Dziennikarz "Eurosportu", Kacper Merk zauważył, że chociaż za skoczkiem szalone 24 godziny, to z perspektywy zdobytych punktów Pucharu Świata, chyba się opłaciło. W odpowiedzi Tomasiak lekko się uśmiechnął. - Nie wiem do końca, chociaż na pewno liczyłem na troszeczkę lepszy wynik - skwitował krótko.
Spodziewałem się, że będzie trochę dziwnie w tym pierwszym skoku. Czasami jest tak, że czucie jest dziwne, ale skok wychodzi bardzo dobry, ale tutaj tak nie wyszło. Skrzywiło mnie zaraz za progiem. A co do reszty, to będę musiał z trenerem przegadać, bo te pierwsze skoki nie są po prostu pewne
Młody polski skoczek od razu zauważył również, że znać tutaj o sobie dał brak skoków treningowych na fińskim obiekcie. Przyjazd z Norwegii na ostatnią chwilę sprawił, że Tomasiak musiał "z marszu" wskoczyć w tryb konkursowy.
- Może nie tak, jak za każdym razem, ale starałem się do tego podchodzić, jak do każdych innych zawodów. Wiadomo, trochę było mało czasu, żeby się zregenerować, więc mogło to trochę wpłynąć. No, przydałyby się jakieś skoki treningowe przed zawodami - zaznaczył.
To jednak dopiero początek weekendowych zmagań w Finlandii, czego Tomasiaka jest doskonale świadomy i wie, że z każdym kolejnym skokiem powinien prezentować się lepiej. - Ten dzisiejszy skok jest za mną, więc już trochę wiem, na czym stoję - zakończył.
Na sobotę zaplanowano kwalifikacje, a później konkurs indywidualny mężczyzn. W niedzielę z kolei przeprowadzony zostanie konkurs duetów.













