Tomasiak i Wąsek znowu na starcie. Będzie jak na grillu, na który przyszły tysiące?
W niedzielę (22 lutego) w Wiśle odbędą się mistrzostwa Polski w skokach narciarskich. Na starcie po raz pierwszy od zimowych igrzysk olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo zobaczymy naszych medalistów z Predazzo, a zatem Kacpra Tomasiaka i Pawła Wąską. Niestety impreza nie jest zgłoszona jako masowa, co oznacza, że na trybunach będzie mogło się pojawić 999 osób. Co zrobi Polski Związek Narciarski? Czy nie będzie jak ze słynnym grille na krakowskim Zakrzówku, na którym stawiło się ponad 20 tysięcy osób?

To, co zrobił Kacper Tomasiak w zimowych igrzyskach olimpijskich, przeszło najśmielsze oczekiwania. 19-latek zapisał się w historii polskiego sportu. Żaden mężczyzna nie wywalczył w jednym igrzyskach - zarówno letnich, jak i zimowych- trzech medali w jednym roku.
Skoczek narciarski z LKS Klimczok Bystra był drugi na skoczni Normalnej i trzeci na dużej. Razem z Pawłem Wąskiem sięgnął też po srebro w rywalizacji duetów.
Kacper Tomasiak i Paweł Wąsek znowu na starcie
Teraz obaj, po raz pierwszy od igrzysk, staną na starcie mistrzostw Polski w skokach, jakie są planowane na niedzielę (22 lutego) na Skoczni im. Adama Małysza w Wiśle-Malince.
Impreza nie będzie biletowana, ale na obiekt będzie mogło wejść tylko 999 osób. Nie jest to bowiem impreza masowa. To generowałoby dodatkowe koszty.
Tymczasem chętnych pewnie będzie wielu, wszak po chudszych latach polskie skoki zanotowały znowu znakomity wynik.
Mówiłem, żeby zrobić wolny wstęp. Pamiętamy jednak, co się stało, kiedy przed laty dziewczyna zaprosiła na grilla w Krakowie na Zakrzówku. I przyszło 22 tysiące osób. Mam nadzieję, że tak się nie stanie i mistrzostwa Polski będą także dla kibiców
Przypomnijmy, że w 2013 roku kobieta utworzyła na jednym z portali społecznościowych wydarzenie "kwietniowe ognisko na Zakrzówku". Przyszło na nie ponad 20 tysięcy osób, a jeden z uczestników trafił do szpitala. Prokuratura uznała 23-letnią Annę K. za organizatorkę imprezy masowej, która nie miała wymaganego zezwolenia.
"Przepis 999"
Chętnych na obejrzenie zawodów z bliska z pewnością nie zabraknie. Jeśli nie wejdą na skocznię, to wokół obiektu jest doskonała widoczność. I to też może stanowić zagrożenie.
- Zainteresowanie mistrzostwami Polski z pewnością będzie bardzo duże, a nas obowiązuje "przepis 999". Na pewno chciałbym uniknąć sytuacji sprzed lat z Zakopanego, kiedy nie na skocznię nie zostali wpuszczeni kibice. Jakoś będziemy musieli z tego wybrnąć. Szacuję, że jednak pod skocznią może się pojawić około dwóch tysięcy osób - powiedział Andrzej Wąsowicz, prezes Śląsko-Beskidzkiego Związku Narciarskiego, który organizuje zawody.
Zobacz również:












![Górnik Zabrze - Raków Częstochowa. Gdzie i o której oglądać? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/000MHFX9UJ8HQ8X1-C401.webp)
