Tomasiak czeka na premię po igrzyskach. O jego sytuacji głośno nawet w Niemczech
Od igrzysk minęło już kilka miesięcy, jednak polscy medaliści olimpijscy wciąż nie doczekali się premii, które obiecał im Polski Komitet Olimpijski we współpracy z Zondacrypto. Termin wypłat minął kilka dni temu, a mama skoczka, Kinga Tomasiak, w rozmowie z portalem WP SportoweFakty zapowiedziała podjęcie kroków prawnych. Tymczasem o aferze rozpisują się niemieckie media.

Jeszcze kilka miesięcy temu o Kacprze Tomasiaku mówiło się głównie w kontekście jego niebywałych sukcesów na XXV Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. Debiutujący w Pucharze Świata skoczek sprawił bowiem nie lada sensację, sięgając po nie jeden, a aż trzy olimpijskie medale. 19-latek najpierw zdobył tytuł wicemistrza olimpijskiego w konkursie indywidualnym na skoczni normalnej, następnie sięgnął po brązowy medal w zawodach indywidualnych na obiekcie dużym, a na koniec we współpracy z Pawłem Wąskiem zdobył kolejne srebro, tym razem w konkursie duetów na obiekcie dużym.
Za swoje sukcesy na imprezie czterolecia nastoletni skoczek miał być hojnie nagrodzony. PKOl we współpracy ze sponsorem, Zondacrypto, miał wypłacić 19-latkowi premię w wysokości 550 tysięcy złotych w tokenach. Igrzyska jednak minęły, a skoczek nie doczekał się premii. Wszystko w związku z aferą wokół firmy Zondacrypto, która, choć obiecała polskim olimpijczykom prawdziwe kokosy, ostatecznie nie wywiązała się ze swoim zobowiązań.
"Jako PKOl wypłaciliśmy sportowcom wszystkie pieniądze, jakie obiecaliśmy wypłacić - 1 650 000 zł. Na dziś nie mamy więcej, aby zrekompensować również zobowiązania sponsora. To przecież ponad milion złotych" - oznajmiła w rozmowie z portalem WP SportoweFakty rzeczniczka PKOl-u, Katarzyna Kochaniak-Roman.
Warto przypomnieć, że w ramach umowy z Polskim Komitetem Olimpijskim firma Zondacrypto miała wypłacić łącznie 1,1 mln zł premii - 550 tys. zł dla Kacpra Tomasiaka, po 200 tys. zł dla Pawła Wąska i Władimira Semirunnija, a także po 75 tys. zł dla dwóch trenerów - Macieja Maciusiaka i Rolanda Cieślaka. Panowie jednak wciąż czekają na wypłatę, a do akcji wkroczyła nawet mama Kacpra Tomasiaka, Kinga Tomasiak, która zapowiedziała podjęcie odpowiednich kroków prawnych.
Niemcy rozpisują się o sytuacji Kacpra Tomasiaka po igrzyskach olimpijskich
O sytuacji Kacpra Tomasiaka zrobiło się głośno także poza granicami naszego kraju. Na temat afery premiowej po igrzyskach rozpisuje się m.in. niemiecki Eurosport. "Polski Komitet Olimpijski boryka się z problemami prawnymi. Spór wynika z zaległych płatności na rzecz polskiego skoczka narciarskiego Kacpra Tomasiaka, który zdobył srebrne medale olimpijskie. Premie (około 235 000 euro) za jego sukcesy na igrzyskach olimpijskich w Mediolanie i Cortinie pozostają niewypłacone. Termin płatności upłynął 30 kwietnia" - czytamy.
Na ten sam temat rozpisuje się również portal sport.de. "Polscy skoczkowie narciarscy i trenerzy wciąż czekają na wypłatę milionowych premii olimpijskich. Prawnicy prawdopodobnie wkrótce zaangażują się w spór. (...) W sumie polska reprezentacja skoczków narciarskich nie otrzymała jeszcze ponad miliona złotych (około 235 tys. euro)" - informuje redakcja.













