Tomasiak błyszczy, a tu takie ogłoszenie Prevca. Na przekór Maciusiakowi
Można już odliczać godziny do premierowego starcia skoczków narciarskich na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich. U progu walki o medale na obiekcie w Predazzo błyszczy Kacper Tomasiak. Wielkim faworytem jest jednak nie kto inny, a sam Domen Prevc. Tymczasem Słoweniec wysłał tuż przed konkursem w świat zaskakujące ogłoszenie, które brzmi jakby na przekór wobec nie tylko oczekiwań kibiców, ale i słów trenera reprezentacji Polski Macieja Maciusiaka.

W poniedziałek o godzinie 19.00 rozpocznie się pierwsza odsłona walki skoczków narciarskich o medale na tegorocznych zimowych igrzyskach olimpijskich Mediolan-Coritina. W czołówce sporo namieszać może Kacper Tomasiak, który - jak wyliczył Adam Bucholz - był czwartym zawodnikiem, biorąc pod uwagę wszystkie rozegrane dotąd skoki treningowe w Predazzo.
Faworyt numer jeden jest jednak doskonale znany, a jest nim wielki dominator tego sezonu Pucharu Świata - Domen Prevc. Jednego z dwóch głównych faworytów do złotego medalu widzi w Słoweńcu także trener reprezentacji Polski - Maciej Maciusiak.
- Trzeba będzie mieć w konkursie dużo szczęścia. Na pewno wielką niespodzianką będzie, jeśli ktoś wygra z Domenem Prevcem czy Philippem Raimundem, bo oni są głównymi kandydatami do złota - zadeklarował wprost szkoleniowiec "Biało-Czerwonych" po zakończeniu niedzielnych treningów.
Skoki narciarskie. Domen Prevc wprost przed walką o medale. Zaskoczył
Głos przed poniedziałkowym konkursem olimpijskim zabrał także sam Domen Prevc, który wypowiedział się jak gdyby na przekór słowom Macieja Maciusiaka. A jego deklaracja, którą cytuje Kacper Merk, może wręcz zaskakiwać.
Wiem, że na normalnej skoczni nie zyskam tak dużo w locie, jak na dużej. Jest trochę dziwnie, ale dwa dobre skoki i miejsce w TOP10 to mój realistyczny cel
Nie jest to wypowiedź, której można by się spodziewać po absolutnym liderze całej stawki tej zimy, ale konkursy rozgrywane na normalnych skoczniach rzeczywiście rządzą się często swoimi prawami. Przekonała się już o tym boleśnie w Predazzo siostra lidera klasyfikacji generalnej PŚ Nika Prevc, której także wielu wkładało już przed sobotnim konkursem złoty medal olimpijski na szyję. A tymczasem 20-latka musiała zadowolić się "tylko" srebrnym krążkiem.














