To nie "Prima Aprilis", Małysz usiadł na belce i się zaczęło. Niemiec znów górą
Chociaż od zakończenia sezonu nie minęło wiele czasu, kibice skoków narciarskich wciąż mogą liczyć na kolejne sportowe emocje. Tym razem uwaga skupiła się na Zakopanem, gdzie rozegrano drugą edycję wydarzenia "Red Bull Skoki w Punkt". W zawodach pięć drużyn rywalizuje o osiągnięcie łącznego wyniku 1000 metrów. Przed rozpoczęciem głównej części rywalizacji odbyła się seria prób kapitanów. Na skoczni ponownie pojawił się Adam Małysz, który zmierzył się z dawnymi rywalami, m.in. Janne Ahonenem oraz Martinem Schmittem. Choć ich próby wynosiły zaledwie kilka metrów, rywalizacja dostarczyła wielu emocji.

Po emocjonującym finale sezonu w Planicy kibice skoków narciarskich nie mogą narzekać na brak wrażeń. W środę, 1 kwietnia, na Wielkiej Krokwi w Zakopanem zaplanowano drugą edycję Red Bull Skoki w Punkt. W rywalizacji weźmie udział pięć drużyn, które zmierzą się w nietypowej formule. Zadaniem każdej z ekip będzie uzyskanie w ośmiu skokach łącznej odległości jak najbliższej 1000 metrów.
Kapitanami poszczególnych drużyn zostali byli utytułowani skoczkowie narciarscy: Adam Małysz, Janne Ahonen, Martin Schmitt, Thomas Morgenstern oraz Andreas Goldberger. Przed rozpoczęciem rywalizacji przeprowadzono pokazową serię skoków na mobilnej skoczni, w której udział wzięli zaproszeni byli zawodnicy.
Adam Małysz kontra dawni rywale. Legendy ponownie wróciły na skocznię
W poprzednim roku powrót legend na skocznię wzbudził duże zainteresowanie wśród kibiców. Choć osiągane odległości wynosiły zaledwie kilka metrów, to sama rywalizacja przywołała wspomnienia dawnych lat. Podczas pierwszej edycji najlepszy wynik uzyskał Martin Schmitt, który skoczył około 4,0 m. Kolejne miejsca zajęli ex aequo Thomas Morgenstern oraz Adam Małysz, osiągając odległości 3,5 m.
Jak się okazało, rywalizacja kapitanów miała kluczowe znaczenie dla końcowego rozstrzygnięcia zawodów. Po oddaniu wszystkich skoków drużyny Martina Schmitta oraz Andreasa Goldbergera uzyskały identyczny wynik - 1000 metrów. O zwycięstwie zadecydowały zatem próby kapitanów.
W tym roku rywalizacja legend okazała się równie emocjonująca. Na początek przeprowadzono serię próbną, w której najdalej poszybował Adam Małysz, osiągając 3,5 metra. Oficjalnie liczony był jednak dopiero drugi skok.
Jako pierwszy na mobilnym obiekcie zaprezentował się Martin Schmitt, który uzyskał 4 metry. Jego próba była podparta przy lądowaniu, jednak w tym przypadku liczyła się przede wszystkim odległość. Następnie Andreas Goldberger w dobrym stylu zakończył swój skok na 3 metrach.
Kolejnym zawodnikiem był debiutujący w imprezie Janne Ahonen. Na belce najpierw pozdrowił kibiców, a następnie uzyskał 3 metry, również mając problemy przy lądowaniu. Thomas Morgenstern doleciał do 3,5 metra, choć jego próba także była podparta.
Na sam koniec zaprezentował się Adam Małysz, który osiągnął 3,5 metra, jednak i w jego przypadku nie obyło się bez upadku przy lądowaniu. Ostatecznie, podobnie jak na małej skoczni, najlepszy okazał się niemiecka legenda skoków.
Dodatkowo podczas drugiej edycji wprowadzono tzw. "dżokera", który kapitanom będzie wręczał Robert Kubica. Zasada jego działania polega na tym, że jeśli zawodnik trafi w wyznaczony punkt po jego użyciu, drużyna zyskuje możliwość dodania lub odjęcia 3 metrów od swojego wyniku.
Z Zakopanego - Natalia Kapustka, Interia Sport













