To byłby cios w Polaków. Dopiero skończył się sezon, możliwa nagła zmiana
W skokach narciarskich nie ma nudy nawet podczas przerwy od rywalizacji. Choćby w Polsce panuje obecnie zamieszanie dotyczące zatrudnienia Stefana Horngachera. Miałoby ono nastąpić nie w tym miesiącu, a dopiero w czerwcu. Nasz kraj potencjalny cios mógłby otrzymać także od międzynarodowych działaczy. Planowana jest kolejna zmiana na igrzyskach olimpijskich. Gdyby to rzeczywiście się stało, szans na obronę medalu nie otrzymaliby Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek.

Miłośnicy skoków z kraju nad Wisłą otrzymują ostatnio cios za ciosem. Zaczęło się od kiepskiej końcówki zimowego sezonu. Wczoraj natomiast Adam Małysz poinformował, że iluzoryczne są szanse na porozumienie ze Stefanem Horngacherem jeszcze w kwietniu. Powodem jest decyzja obecnego zarządu PZN. Działacze stwierdzili, iż decyzja zostanie podjęta dopiero po głosowaniu, które wyłoni prezesa federacji. Nie wiadomo, czy do wyborów przystąpi wyżej wspomniana legenda.
Humoru kibicom nie poprawią także doniesienia spoza naszego państwa. A dotyczą one przyszłości zimowych igrzysk olimpijskich. We Francji ma dojść do zmian w programie imprezy. Prawdopodobnie obejmą one skoki narciarskie. Chodzi o porzucenie pomysłu związanego z organizowaniem konkursu duetów. To właśnie w tej konkurencji "Biało-Czerwoni" zdobyli jeden z trzech medali w Predazzo. Po wicemistrzostwo sięgnęli Kacper Tomasiak oraz Paweł Wąsek.
Nasza kadra zapewne powalczyłaby także o sukces podczas kolejnych zmagań. Na razie jednak musi nerwowo czekać na werdykt. Szczegółami podzielił się Jakub Balcerski ze "sport.pl". Dziennikarzowi komentarza udzielił choćby działacz międzynarodowej federacji. "MKOl chce zmniejszać liczbę wydarzeń w dyscyplinach, które już znajdują się w programie igrzysk" - wyznał prosto z mostu wysoko postawiony rozmówca.
Koniec duetów na igrzyskach olimpijskich? Niedawno świętowaliśmy srebro
"Wtedy jedynymi zawodami drużynowymi w skokach pozostałyby miksty, a więc zawody łączące rywalizację kobiet i mężczyzn. To zdecydowanie w zgodzie z wizją MKOl-u" - dodał. Potencjalna zmiana byłaby tragiczna w skutkach dla Polski. O ile panowie nawiązują kontakt z czołówką, o tyle panie wciąż potrzebują czasu, by zbliżyć się do najlepszych zawodniczek. W Predazzo biało-czerwona kadra skończyła na przedostatnim miejscu. Gorsza okazała się tylko Rumunia.
Sygnałem ostrzegawczym jest ponadto niedawno opublikowany kalendarz Pucharu Świata 2026/27. Nie ma w nim ani jednego konkursu duetów. "Jeśli w kolejnych latach pozostawimy tylko konkursy duetów, powstanie ryzyko stworzenia dla krajowych federacji strefy komfortu. Będą pracować tylko na rzecz dwóch najlepszych zawodników, a myślę, że dla każdej kadry celem powinno być stworzenie zespołu składającego się z przynajmniej czterech-sześciu konkurencyjnych skoczków" - tak argumentował decyzję Sandro Pertile.













