To był hit internetu. Po tym polski skoczek podłamał się. Pierwszy raz o tym opowiedział
Tomasz Pilch w tym roku skończy 25 lat. Był czołowym juniorem w skokach narciarskich. Bił się o medal mistrzostw świata i przebojem wdarł się na Turniej Czterech Skoczni. Od wielu lat zawodzi, o czym wspominał wiele razy sam Adam Małysz, prezes Polskiego Związku Narciarskiego, który jest wujkiem skoczka. Czasami na przeszkodzie stawały problemy zdrowotne, ale głównym są jednak problemy techniczne.

Dwa lata temu Tomasz Pilch zaliczył bardzo dobrą zimę. W Pucharze Świata dwukrotnie wywalczył punkty. W Rasnovie był nawet 12. W Pucharze Kontynentalnym zaliczył drugi sezon w karierze.
Ostatnie dwa lata w wykonaniu Pilcha wyglądają jednak fatalnie. Jeszcze początek zimy dawał nadzieję na to, że to może być przełom dla tego zawodnika. I wtedy przyszła słynna cieszynka...
To był hit Internetu. Tomasz Pilch myślał, że trenerzy się z niego śmieją
Pilch "zatańczył" po skoku w Ruce na odległość 126,5 metra. Po nim w ogóle nie awansował do drugiej serii, tylko zajął 33. miejsce.
- Wykonałem cieszynkę, bo rzeczywiście ten skok był lepszy w porównaniu do serii treningowej. W tamtym momencie byłem przekonany, że choć nie był to mój najlepszy skok, to powinien wystarczyć do awansu do drugiej serii. Stąd ta reakcja - tłumaczył Pilch.
Dzień później zawodnika naśladowali w Titisee-Neustadt trenerzy Thomas Thurnbichler i Maciej Maciusiak, a także Jakub Wolny, który w Niemczech zajął ósme miejsce.
- Zimę nieźle zacząłem w Chinach. Punkty zdobyłem jeszcze w Ruce, ale od tamtego czasu miałem mało startów. Po niektórych wydarzeniach siadła mi psychika - przyznał Pilch w rozmowie z Interia Sport, nawiązując do słynnej cieszynki.
W końcu mi tam wyszedł skok, bo fatalnie tam skakało mi się na treningach i pojawiła się spontaniczna radość. Kiedy dzień później takie same gesty wykonali trenerzy w Titisee-Neustadt, to myślałem, że śmieją się ze mnie. To mnie podłamało
Tomasz Pilch nie owija w bawełnę. "Skoki już mnie męczą"
Pilch miał być wielką nadzieją polskich skoków, a tymczasem zawodnik powoli traci cierpliwość i zaczyna mieć dość tego sportu.
- Nie będę owijał w bawełnę. Męczą mnie już skoki. Jest naprawdę bardzo ciężko. Kilka razy pojawiały się już myśli, by rzucić to wszystko. Nawet mówiłem w zawodach FIS Cup, że dokończę ten sezon i odstawię narty. Dam sobie jednak jeszcze czas i postaram się zrobić wszystko, by w przyszłym sezonie było znacznie lepiej - zadeklarował.
Pilch przyznał, że będzie szukał pomocy. Po głowie chodzą mu treningi z Janem Szturcem na skoczni K-40 w Wiśle-Centrum.
- Może to będzie klucz do sukcesu. Czasem trzeba zrobić krok w tył, by zrobić kilka w przód - powiedział.
W ostatnich zawodach Pucharu Kontynentalnego w Zakopanem Pilch był dwukrotnie 51.
- Powinienem być w zupełnie innym miejscu w świecie skoków. Mam tego świadomość. Nie wiem, z czego wynika to, że mi nie idzie. Staram się wykonywać polecenia trenerów. Nie zawsze to jednak wychodzi, a wtedy pojawiają się nerwy - mówił Pilch.
Skoczek z Wisły przyznał, że największe problemy w ostatnim czasie ma z techniką. Najgorzej jest z odbiciem. Przez błędy na progu traci wiele w powietrzu.
Wierzę w to, że wrócę do dobrego skakania i dlatego chcę dać sobie jeszcze czas. Trzeba trochę przecierpieć w tym sporcie, a potem można dostać nagrodę. To bardzo dziwny sport. Tu ze skoku na skok może coś zaskoczyć, ale szybko też może się coś zepsuć
Zobacz również:






![Polskie derby dla Resovii. Zawiercie zatrzymane w Lidze Mistrzów [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXMYWMF92JI-C401.webp)
![Niespodzianka w LM była blisko! Projekt uratował się w tie-breaku [WIDEO]](https://i.iplsc.com/000MBZXG5I446KE7-C401.webp)





