TCS: Schlierenzauer drugi raz sprawił sobie prezent urodzinowy

Gregor Schlierenzauer po raz drugi z rzędu zwyciężył w Turnieju Czterech Skoczni sprawiając sobie znakomity prezent urodzinowy. W poniedziałek skończy 23 lata.

Odwrotnie niż przed rokiem, gdy wygrał dwa konkursy w Obersdorfie i Garmisch-Partenkirchen, tym razem triumfował w dwóch ostatnich - Innsbrucku i Bischofshofen. W niemieckich zawodach plasował się na drugim miejscu za Norwegiem Andersem Jacobsenem.

Reklama

"To były bardzo ekscytujące zawody, podobnie jak cały 61. turniej. To niesamowite. Nie potrafię wyrazić słowami tego, co czuję. To jedno z moich najwspanialszych zwycięstw w karierze. Gratuluję Andersowi (Jacobsenowi - przyp. red), bo był w znakomitej formie. Moja droga na szczyt zaczęła się w Innsbrucku, na skoczni którą znam tak dobrze. Co mogę więcej chcieć więcej, skoro przy tak złej pogodzie, padającym deszczu, przyszły tysiące fanów, którzy znakomicie dopingowali i bawili się" - powiedział Austriak, który pierwszy skok w życiu oddał w Fulpmes jako dziewięciolatek.

W Bischofshofen wygrał po raz 45. w karierze w zawodach Pucharu Świata, co oznacza, że nie tylko przesunął się w klasyfikacji wszech czasów w konkurencjach narciarskich na 15. miejsce, ale jest o krok od wyrównania i zapewne poprawienia w najbliższym czasie rekordu słynnego skoczka Matti Nykaenena. Fin startujący w latach 1982-1991 jest najbardziej utytułowanym zawodnikiem w tej konkurencji mając 46 wygranych.

Schlierenzauer w dorobku ma też triumf w Pucharze Świata w sezonie 2008/2009, trzy medale igrzysk olimpijskich Vancouver 2010 (dwa brązowe w konkursach indywidualnych i złoto w drużynie) oraz mistrzostwo świata w lotach narciarskich (Oberstdorf 2008) i na dużej skoczni (Oslo 2011).

Jest absolwentem gimnazjum narciarskiego w Stams, które ukończyli między innymi: Andreas Goldberger, Andreas Kofler, Martin Koch i Wolfgang Loitzl.

Zadebiutował w PŚ 12 marca 2006 roku w Oslo. Z pierwszego triumfu cieszył się kilka miesięcy później - 3 grudnia w norweskim Lillehammer. Dotychczas za największy sukces uważał złoto wywalczone 3 marca 2011 roku w Oslo, gdzie sięgnął po nie po groźnej kontuzji prawego kolana.

"To był dla mnie szalony, trudny sezon, do mistrzostwa świata w zasadzie nieudany. Wiele się nauczyłem, właśnie przez ten początek i kontuzję. Wiem, że to najbardziej wartościowy sukces w karierze. Koło się zamknęło, bo właśnie w Oslo, 12 marca 2006 roku zadebiutowałem w konkursie PŚ" - wspomniał wówczas Schlierenzauer.

Trzy lata temu zdobył nagrodę Skok SAS Roku 2009 za największą sumę długości wszystkich skoków oddanych w zawodach Pucharu Świata.

"Prawdziwa gwiazda potrafi cieszyć się tym, co osiągnęła, ale nie traci gruntu pod nogami" - mówił po zdobyciu dwóch brązowych medali igrzysk w Vancouver. Taka filozofia zaprowadziła go po raz drugi z rzędu na najwyższy stopień podium Turnieju Czterech Skoczni i zapewne nie było to jego ostatnie słowo w karierze.

Oprócz skoków narciarskich lubi grać w piłkę nożną, bilard oraz poker. Jego hobby to fotografia i gotowanie.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje