Takiego początku sezonu Pucharu Świata Kamil Stoch nie miał już dawno. Po skoczni niósł się okrzyk
Kamil Stoch oddał ostatni skok w zawodach w Lillehammer. Chciał i mógł pożegnać się z Lysgardsbakken bardziej efektownie, ale i tak nie wypadło to źle. W Lillehammer nie było specjalnego pożegnania, ale i tak po skoczni niosło się "Dziękujemy! Dziękujemy!", bo na obiekcie pojawiła się grupa kilkudziesięciu polskich kibiców, w tym także reprezentacja Polski biathlonistek, która trenuje w nieodległym Sjusjoen. Takiego początku sezonu Stoch nie miał już dawno.

W skrócie
- Kamil Stoch rozpoczął sezon Pucharu Świata od solidnych, choć nie bezbłędnych występów w Lillehammer.
- Po jego ostatnim skoku na Lysgardsbakken rozległy się podziękowania od polskich kibiców obecnych na skoczni.
- Choć Stoch żegnał się z Lillehammer bez wzruszenia, docenił udany początek sezonu i motywację do dalszej pracy.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Kamil Stoch ostatni sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich rozpoczął od 13. i 12. lokaty w Lillehammer. Z jednej strony może być zadowolony, bo pojedyncze skoki pokazują, że może walczyć ze światową czołówką, z drugiej strony wciąż pojawiają się błędy, które nie pozwalają walczyć o czołowe lokaty.
Po pierwszej serii niedzielnego konkursu w Lillehammer Stoch zajmował ósme miejsce. Skoczył 138,5 m. Żaden Polak nie skakał tak daleko w ten weekend. Na jego twarzy wymalowała się wielka radość.
Kamil Stoch odpalił rakietę, a potem machnął rękami
W drugiej jednak było tylko 123,5 m i Stoch machnął rękami zrezygnowany. Finalnie został sklasyfikowany na 12. pozycji. Najwyżej od marca 2024 roku i 11. miejsca w Planicy.
W niedzielę na skoczni był ten Kamil spokojny i wyważony, odpalający rakietę wtedy, kiedy trzeba, ale też ten trochę nerwowy. Pozytywne jest jednak to, że w drugiej serii nie napaliłem się, tylko popełniłem błąd, który często mi się zdarza. Przy takim wysokim poziomie zawodów on kosztował po prostu zbyt wiele
- Znowu przysiadłem sobie w przejściu na rozbiegu i przez to odbicie było bardzo w miejscu. Nie było w ogóle rotacji i napędzenia skoku, a finalnie przełożyło się na brak prędkości w locie - tłumaczył nasz mistrz.
Tylko pięć razy w karierze Stoch lepiej zaczynał sezon Pucharu Świata. "Nie jestem daleko od ścisłej czołówki"
Stoch po pierwszym weekendzie Pucharu Świata jest 12. zawodnikiem klasyfikacji generalnej. To dla Polaka najlepszy początek sezonu od czterech lat. Tylko pięć razy w karierze nasz wielki mistrz lepiej zaczynał sezon. Jest najwyżej sklasyfikowany Polakiem w PŚ.
Jestem jednak zły na siebie, bo czuję, że dało się zrobić w Lillehammer więcej. Z drugiej strony biorę te wyniki z pokorą i wdzięcznością, bo to jednak jest solidny początek sezonu. Ten weekend pokazał mi, że nie jestem daleko od ścisłej czołówki. Wystarczy, że będę skakał normalnie i będzie dobrze. Są jednak też w tych skokach pewne niedoskonałości, nad którymi muszę popracować
Ostatni skok w Lillehammer. Nie było łez wzruszenia
Stoch oddał w Lillehammer ostatni skok w karierze, ale w jego oczach nie było łezki wzruszenia.
- Może kiedyś przyjadę sobie jeszcze skoczyć w Lillehammer. Ot, tak - śmiał się Stoch.
- To nie jest jak w książkach, że się z czymś żegnam i do widzenia. Życie toczy się dalej. Może w Planicy będzie inaczej, ale w Lillehammer jesteśmy w trybie zawodów i tu jest - na starcie sezonu - inny klimat. Przyjechałem tu pracować i skupiałem się tylko na tym, by oddać jak najlepsze skoki - zakończył Stoch.
Po jego ostatnim skoku na Lysgardsbakken po skoczni niosło się głośne "Dziękujemy! Dziękujemy!" Wielkiego mistrza przyszła pożegnać grupa kilkudziesięciu kibiców. Była też reprezentacja Polski biathlonistek. Nie zabrakło pamiątkowych zdjęć.
Z Lillehammer - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:














