Tak Tomasiak przywitał się z mistrzostwami świata. Pierwszy skok i już najlepszy
Kacper Tomasiak później niż pozostali koledzy z reprezentacji zameldował się w Lillehammer, gdzie odbywają się mistrzostwa świata juniorów. Z tego powodu 19-latek nie wziął udziału we wczorajszym treningu. Ale ten dzisiejszy rozpoczął się dla niego w wymarzony sposób. Łupem naszego rodaka padła pierwsza seria. Na podobne miejsce Bielszczanin liczył zapewne w kolejnej, lecz została ona odwołana. Tak czy inaczej, lepszej zapowiedzi jutrzejszej batalii o medale po prostu nie można sobie wyobrazić.

Oczy polskich kibiców podczas środowych aktywności były zwrócone przede wszystkim na Kacpra Tomasiaka. Ten najadł się sporej dawki strachu. Pogoda mocno skomplikowała organizatorom dzisiejszy konkurs kobiet, wobec czego zagrożony był także trening panów. Gdyby doszło do odwołania rywalizacji zawodników, to do czwartkowych zmagań o stawkę trzykrotny medalista olimpijski przystąpiłby praktycznie z marszu.
Dlaczego nastolatek nie skakał wczoraj? Na szczęście winna nie okazała się kontuzja. "Kacper wylądował już w Oslo, w środę pojawi się na oficjalnym treningu. Myślę, że jeden mu wystarczy. Tak było to rozpisane i zaplanowane" - uspokajał Maciej Maciusiak w rozmowie z Przeglądem Sportowym Onet. Pod jego nieobecność na normalnym obiekcie w Lillehammer rządził i dzielił inny z faworytów do złota, Stephan Embacher. Austriak triumfował w obu seriach. Zapewne chciał iść za ciosem także 4 marca.
Tomasiak najlepszy w jedynym środowym treningu. Jutro walka o medale w Lillehammer
Pierwszą dzisiejszą próbę jednak odpuścił. Ale Polscy fani zbytnio się tym nie przejmowali, ponieważ kolejny raz z kapitalnej strony w tym sezonie pokazał się nasz niedawny bohater z Predazzo. Kacper Tomasiak nic sobie nie robił z tego, że ruszył z belki ustawionej o dwa stopnie niżej niż większość zawodników i zakończył lot na 94 metrze. Taka odległość dała mu zwycięstwo z dosyć sporą przewagą.
Drugi Enej Faletic stracił do niego prawie pięć punktów. W czołowej trzydziestce uplasowali się dodatkowo Łukasz Łukaszczyk (86 m), Konrad Tomasiak (82,5 m) oraz Kamil Waszek (82 m). Gorzej poszło Szymonowi Sarniakowi (78 m).
Wyniki pierwszej serii treningowej:
1. Kacper Tomasiak (Polska) - 85,6 punktu
2. Enej Faletic (Słowenia) - 80,7
3. Felix Trunz (Szwajcaria) - 79,4
4. Hektor Kapustik (Słowacja) - 79
5. Ilja Miziernych (Kazachstan) - 77,8
…
20. Łukasz Łukaszczyk (Polska) - 62,5
23. Konrad Tomasiak (Polska) - 57,6
24. Kamil Waszek (Polska) - 56,5
38. Szymon Sarniak (Polska) - 44,7
Druga runda została niestety odwołana. "To koniec skakania na dziś w #Lillehammer2026. Z uwagi na opóźnienia w programie, sesję treningową mężczyzn skrócono do jednej serii" - poinformowali dziennikarze "skijumping.pl" w mediach społecznościowych. Jutrzejsza batalia o medale rozpocznie się o godzinie 16:30. Tekstowa relacja na żywo w Interia Sport.













