Szok po decyzji Maciusiaka. Działo się w polskiej kadrze, wszystko opowiedział
Z aż trzema medalami polscy skoczkowie wrócili z tegorocznych igrzysk olimpijskich. Ogromna w tym zasługa Kacpra Tomasiaka. Nastolatek dwukrotnie błysnął indywidualnie, a następnie wraz z Pawłem Wąskiem zdobył wicemistrzostwo podczas rywalizacji duetów. Istniała realna szansa, że kolegi Bielszczanina mogłoby zabraknąć na najważniejszej imprezie czterolecia. Maciej Maciusiak postanowił mu jednak zaufać, szokując zarazem sporą grupę kibiców. Co działo się wtedy w głowie sportowca? Głos zabrał sam zainteresowany.

Paweł Wąsek do samego końca drżał o powołanie na igrzyska olimpijskie. O ile pewniakami do wylotu na Półwysep Apeniński byli Kacper Tomasiak oraz Kamil Stoch, o tyle nad nazwiskiem trzeciego skoczka Maciej Maciusiak zapewne musiał się sporo nagłowić. W grze pozostawali Paweł Wąsek, Dawid Kubacki oraz Maciej Kot. Ostatecznie szkoleniowiec wybrał pierwszego z wcześniej wymienionych zawodników. I to pomimo wyraźnego kryzysu.
Tuż przed sądnym dniem 26-latek sprawiał wrażenie przygaszonego. Do tego doszła dyskwalifikacja w Innsbrucku z powodu wykrycia fluoru na nartach. "Tak naprawdę myślałem, że już wszystko w tym sezonie przegrane. Ale zaraz po Turnieju Czterech Skoczni trener Maciej Maciusiak wziął mnie na rozmowę i przedstawił plan, jaki ma na mnie. Wtedy moja wiara odżyła. Uwierzyłem w to, co chcieli ze mną zrobić trenerzy. Uznaliśmy, że musimy zaryzykować i - jak widać - wypaliło" - wyznał teraz na łamach "sport.pl".
Paweł Wąsek zaskoczył świat na igrzyskach. Tak wyglądały kulisy sukcesu
26-latek opowiedział także jak wyglądały pierwsze chwile po tym, gdy dowiedział się o nominacji. "Sam sobie zadawałem pytanie, czy naprawdę zasłużyłem na te igrzyska, czy nie powinien pojechać ktoś inny. Ale później odbyliśmy rozmowę z Maćkiem, a także również z psychologiem i wtedy postanowiłem sobie - jak właśnie Dawid powiedział - że skoro dostałem kredyt zaufania, to po prostu zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby go wykorzystać" - dodał.
A dziś może szczycić się wicemistrzostwem olimpijskim. Przed rozpoczęciem zmagań tylko szaleńcy typowali taki scenariusz. Skoki ponownie jednak pokazały jak bardzo potrafią być nieprzewidywalne. Najlepszą nagrodą dla Pawła Wąska okazał się medal. Nie bez znaczenia jest także nagroda finansowa. Mowa o dwustu tysiącach złotych od PKOl. "Akurat mam kapitalny remont domu, więc pieniądze na pewno pójdą właśnie na to" - zapowiedział na koniec.














