Szaranowicz wybierał między Stochem i Małyszem. To on jest "królem Zakopanego"
W niedzielne popołudnie Kamil Stoch oddał swój ostatni w karierze skok na Wielkiej Krokwi podczas Pucharu Świata. Pożegnanie 38-latka z Zakopanem skłoniło do refleksji Włodzimierza Szaranowicza. Ceniony dziennikarz w felietonie dla TVP Sport porównał karierę Stocha i Adama Małysza, a na koniec wskazał "króla Zakopanego". Wybór nie mógł być inny.

Kamil Stoch podczas weekendu Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem oficjalnie pożegnał się z polskimi kibicami. Zawodnik z Zębu, dla którego jest to ostatni w karierze sezon, ostatni skok oddał podczas niedzielnego konkursu indywidualnego na Wielkiej Krokwi. Osiągnięta przed niego odległość niestety nie pozwoliła mu awansować do serii finałowej, jednak mimo to pozostał on na skoczni i kibicował kolegom z kadry. Po zakończeniu rywalizacji został on pożegnany przez tysiące kibiców, dziennikarzy i rywali. W Zakopanem pojawili się także Karol Nawrocki i Andrzej Duda.
Włodzimierz Szaranowicz porównał Kamila Stocha i Adama Małysza. Nagle padły takie słowa
Przysłowiowy "last dance" Kamila Stocha na skoczni im. Stanisława Marusarza wywołał wiele emocji, ale i skłonił do refleksji. Takową podzielił się w felietonie dla TVP Sport Włodzimierz Szaranowicz, który przez lata z zapartym tchem śledził poczynania 38-latka na arenie międzynarodowej. Wrócił on wspomnieniami do czasów, gdy swoją karierę kończył Adam Małysz, a Kamil Stoch niczym w lekkoatletycznej sztafecie "przejmował od niego pałeczkę". Dziennikarz pozwolił sobie porównać przebiegi karier obu zawodników, nie umniejszając przy tym żadnemu z nich.
Ostatecznie wskazał, że według niego "królem Zakopanego" można nazywać tylko jednego z panów - Kamila Stocha. O tytule tym zadecydowała... liczba triumfów w Pucharze Świata na Wielkiej Krokwi. "Miał być w cieniu Adama Małysza, a nie tylko z niego wyszedł, ale stał się równoprawnym partnerem. Mieliśmy dwóch wielkich gwiazdorów o niespotykanym dorobku medalowym, którzy porwali cały kraj i stworzyli rodzaj spektaklu, na który się czeka. Adam swoją historię zapisał na wesoło, Kamil na poważnie. Królem Zakopanego został Kamil - pięć zwycięstw, Adam miał cztery. To były wydarzenia epokowe i oby inni próbowali dołączyć do ich grona" - wyjaśnił Szaranowicz.
Dla Kamila Stocha to jednak nie koniec. Co prawda pożegnał się on już z polskimi kibicami, wciąż jednak czekają go kolejne zawody za granicą. Jedno jest jednak pewne - pożegnanie z Zakopanem bez wątpienia zapadnie w pamięci naszej legendy najdłużej.












