Stoch zakończył karierę, a tu takie wieści. Ojciec mistrza wszystko ujawnił. Tuż po ostatnim skoku
Kamil Stoch zakończył sportową karierę. Ostatni swój skok oddał w trakcie Pucharu Świata w Planicy. 38-latek odniósł wiele sukcesów, które na zawsze zapisały się w historii polskiego sportu. Tymczasem ojciec zawodnika Bronisław Stoch ujawnił kilka nieznanych faktów z kariery swojego syna.

Od wielu miesięcy było wiadomo, że sezon 2025/26 jest ostatnim w karierze Kamila Stocha. Nasz trzykrotny mistrz olimpijski żegnał się z kibicami w weekend w trakcie Pucharu Świata w Planicy. 38-latek w niedzielnych zawodach zajął 30. miejsce, a po ostatnim skoku zostały oddane należne mu honory.
Kamil Stoch zakończył karierę. Ojciec zawodnika zabrał głos
Kariera Stocha to pasmo sukcesów, ale także wielu porażek. Ostatnie sezony nie były takie, o jakich marzył skoczek z Zębu. Okazuje się, że miał on kończyć karierę już kilka sezonów temu, o czym sam kiedyś wspominał. Teraz nieco więcej na ten temat powiedział jego ojciec - Bronisław, który wspomniał, że Kamil dwukrotnie myślał o zakończeniu kariery.
- Pierwszym takim momentem była chwila, kiedy nie poinformowano skoczków o tym, że Michal Doleżal nie będzie ich trenerem. Zadecydowano za ich plecami. Zawodnicy się za nim wstawili. To jednak nic nie dało (...). Drugi raz miał miejsce, kiedy nic nie wychodziło i w końcu Kamil chciał dać sobie spokój. Za namową żony kontynuował jednak karierę, ale już z innym trenerem. Jak okazało się później, była to bardzo ryzykowna opcja, która przyniosła nieoczekiwane skutki - powiedział w rozmowie z TVP Sport.
Ojciec Stocha nie wytrzymał. Ma żal do byłego trenera reprezentacji
Bronisław Stoch wrócił w rozmowie do czasów, kiedy trenerem polskiej reprezentacji został Thomas Thurnbichler. Podkreślił, że "można było przewidzieć, że nie pogodzi się z tą decyzją i przede wszystkim jej nie uszanuje".
- Później robił wszystko, by nie pomóc w realizacji planu Kamila. Mój syn razem z trenerami Doleżalem i Kruczkiem świetnie przepracowali wiosnę i lato. Kamil zaczął dość dobrze skakać. Przed pierwszymi zawodami Letniego Grand Prix w Wiśle wydawało się, że wszystko będzie dobrze, że jest forma, entuzjazm i dobra motywacja. Niestety, główny trener nie dopuścił na skocznię Michała Doleżala. Od tego momentu wszystko zaczęło się psuć. Ta sytuacja wstrząsnęła Kamilem, niemal "przygięła" go do ziemi. Motywacja siadła i to wszystko przełożyło się na takie, a nie inne wyniki - stwierdził.
Ojciec Stocha podkreślił, że Kamil musiał sobie wynegocjować, aby jego trener mógł przebywać na skoczni, choć nie mógł wejść na wieżyczkę trenerską.
- Michał Doleżal dostawał więc od polskiej ekipy przekaz filmowy z najazdu, którego nie miał jak oglądać na własne oczy. To była trudna sytuacja, pociągnęła za sobą wiele konsekwencji - podkreślił.













