Reklama

Reklama

Stoch wygrał Turniej Czterech Skoczni. Horngacher: Wszyscy chcą złota

Kamil Stoch triumfował w Turnieju Czterech Skoczni, a już w lutym w Lahti odbędą się mistrzostwa świata. - W Polsce zawsze wszyscy chcą złota. To nie jest żadna nowość i jestem na to przygotowany - mówi trener polskich skoczków Stefan Horngacher po sukcesie Stocha i spółki. Austriak ujawnił, że po upadku Stocha w Innsbrucku bał się, że to koniec turnieju.

Oczekiwał pan takiego sukcesu?

Reklama

Stefan Horngacher: - Nie, oczywiście, że nie. Kamil był w bardzo dobrej formie, wiedziałem, że jest szansa, by to wygrać. Przed ostatnim konkursem w Bischofshofen widziałem, że Kamil się mocno denerwuje, ale Daniel Andre Tande nie wytrzymał presji. Dla mnie największą niespodzianką jest postawa Piotrka Żyły.

No właśnie, co pan takiego zrobił, że pan go "obudził"?

- On sam to zrobił, ja mu tylko pokazałem drogę. To jego zasługa.

Trzech Polaków ukończyło Turniej Czterech Skoczni w czołowej czwórce. To coś niesamowitego, zgodzi się pan?

- To coś, co nieczęsto się zdarza. Niewątpliwie jest to historyczne wydarzenie, jestem bardzo szczęśliwy, że tak się wszystko ułożyło, ale nie możemy spocząć teraz na laurach. Bardzo ważne jest, by na spokojnie przygotować się do kolejnych konkursów i oczywiście na mistrzostwa świata. Sezon się jeszcze nie skończył.

Czyli świętowania nie będzie?

- No może trochę tak... Zasłużyliśmy na to, ale nie za dużo.

Ten turniej był dramatyczny. W Innsbrucku upadek Stocha chyba wszystkich kosztował wiele nerwów. Jak pan to wtedy ocenił?

- To kosztowało nas mnóstwo stresu, ale na szczęście nic wielkiego się nie stało. Bark był obity, ale pozwalał na oddawanie skoków, więc odetchnęliśmy z ulgą.

Pomyślał pan wtedy, że turniej dla Stocha się skończył?

- Pewnie. Jak po raz pierwszy zobaczyłem go w budzie, pomyślałem, że to koniec. Wtedy nie można nic zrobić. Taki jest sport. Później obejrzał go lekarz, dał zielone światło. Kamil też powiedział, że chce skakać. Ja się nie wtrącałem, to była jego decyzja.

Turniej Czterech Skoczni - klasyfikacja generalna

1.Kamil Stoch(Polska)997,8 pkt
2.Piotr Żyła(Polska)962,5
3.Daniel Andre Tande(Norwegia)941,8
4.Maciej Kot(Polska)934,3
Zobacz pełną tabelę

A co powiedział pan Kamilowi przed ostatnim skokiem w turnieju?

- By nie myślał i podszedł do tego jak do treningu. Zresztą właśnie treningowy skok wystarczył, żeby wygrać. To nie były idealne próby.

Jak ważny jest to dla pana sukces?

- Oczywiście jako człowiek chcę również zdobywać różne tytuły, ale to nie szkoleniowcy wygrywają medale, a zawodnicy. Jestem bardzo szczęśliwy, że zdecydowałem się objąć posadę trenera reprezentacji Polski. Trzeba jednak powiedzieć, że to zasługa całego teamu, nie tylko moja czy skoczków.

Teraz czekają was zawody Pucharu Świata w Wiśle i Zakopanem. To będzie prawdziwy szał. Wie pan o tym?

- Tak wiem. Nie boję się tego. Wydaje mi się, że chłopcy w ostatnich miesiącach nauczyli się, że trzeba bardzo mocno stąpać po ziemi. Nie można odpuścić, trzeba cały czas mocno trenować. Najpierw należy załatwić wszystkie rzeczy, jakie są do zrobienia. A reszta przyjdzie wtedy sama.

Dostaną zawodnicy teraz trochę wolnego?

- Weekend będzie wolny, ale w poniedziałek spotykamy się już wszyscy na treningu. Nie możemy teraz odpuścić.

Po takim sukcesie w Polsce oczekuje się już tylko złotego medalu mistrzostw świata. Zdaje pan sobie z tego sprawę?

- W Polsce zawsze wszyscy chcą złota. To nie jest żadna nowość i jestem na to przygotowany.

W Bischofshofen rozmawiała Marta Pietrewicz

PŚ w skokach klas. generalna 2016/2017

1.Stefan Kraft(Austria)1665
2.KAMIL STOCH(Polska)1524
3.Daniel Andre Tande(Norwegia)1201
4.Andreas Wellinger(Niemcy)1161
5.MACIEJ KOT(Polska)985
6.Domen Prevc(Słowenia)963
7.Michael Hayboeck(Austria)814
8.Markus Eisenbichler(Niemcy)807
9.Peter Prevc(Słowenia)716
10.Manuel Fettner(Austria)703
11.PIOTR ŻYŁA(Polska)634

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje