Reklama

Reklama

Stoch: W pierwszej serii mogło być lepiej

- Pierwszy skok był nieco spóźniony i dlatego nie poleciałem tak daleko, jak chciałem. Drugi wyszedł mi za to bardzo dobrze - powiedział Kamil Stoch po zwycięstwie w zawodach PŚ w skokach narciarskich w Trondheim.

To jego drugie zwycięstwo w sezonie i zarazem z rzędu, a siódme w tym cyklu. Polak awansował na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej.

Reklama

Poprzednio Stoch zwyciężył we wtorkowym konkursie w Kuopio. W Finlandii wyraźnie prowadził już po pierwszej serii i w drugiej jedynie potwierdził swoją dominację. W piątek w drugim skoku musiał wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, bo po pierwszym zajmował trzecie miejsce.

25-latek z Zębu na najwyższy stopień podium wdarł się w wielkim stylu. 140 m okazało się zdecydowanie najlepszą odległością tego dnia. Dzięki tak udanej próbie o 1,7 pkt wyprzedził Niemca Richarda Freitaga oraz o 8,3 Japończyka Daiki Ito. Presji nie wytrzymał prowadzący po pierwszej serii Robert Kranjec. Słoweniec ostatecznie zajął piąte miejsce.

- To dla mnie bardzo dobre zawody i oczywiście jestem niezmiernie szczęśliwy. Przyznaję jednak, że wczoraj czułem się tu jeszcze lepiej. Pierwszy skok był nieco spóźniony i dlatego nie poleciałem tak daleko, jak chciałem. Drugi wyszedł mi za to bardzo dobrze. Cała nasza reprezentacja świetnie się dziś spisała. Teraz z optymizmem czekam na niedzielne zawody w Oslo - powiedział Kamil Stoch.

Z pozostałych "Biało-czerwonych" najlepiej spisał się Piotr Żyła; uplasował się na dziewiątej lokacie. Dawid Kubacki był 17., Maciej Kot 24., a Stefan Hula 29. W finałowej serii zabrakło jedynie Krzysztofa Miętusa, który zajął ostatnie 50. miejsce.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje