Stoch szykował się do skoku, po chwili bolesny upadek. Kibice w Planicy zatrwożeni
W czwartek o godzinie 10 rozpocząć miały się kwalifikacje do konkursu Pucharu Świata w Planicy. Niestety pogoda zaczęła płatać figle już w trakcie treningu, który skrócony został do jednej serii. Przerwano go tuż przed skokiem Kamila Stocha, który już czekał na belce. Chwilę później kibice zgromadzeni pod skocznią byli świadkami fatalnych scen. Stan zeskoku był na tyle zły, że próba lądowania zakończyła się przykrym upadkiem.

Przed ostatnimi zawodami Pucharu Świata w Planicy pogoda płatała niestety psikusy. Z tego powodu trening skrócono do jednej próby, a start kwalifikacji przesunięto z godziny 10, na 9:00. Mimo to nie rozpoczęły się one zgodnie z nowoustalonym harmonogramem.
Trudne warunki w Planicy. Jury musiało zmieniać decyzję
Z uwagi na potrzebę poprawy zeskoku, trening został przerwany na 20 minut. W związku z tym kolejny raz zmianie uległa godzina rozpoczęcia kwalifikacji, na starcie których Polacy stawili się bez Kacpra Tomasiaka. Podczas kwalifikacji do konkursu w Vikserund nasz trzykrotny medalista olimpijski z Mediolanu upadł na tyle pechowo, że został przetransportowany do szpitala, a sztab szkoleniowy podjął decyzję o wycofaniu go z udziału w zawodach w Planicy.
W związku z bardzo słabą formą naszych skoczków, największe nadzieje wiązano przed weekendem z występami Aleksandra Zniszczoła i Piotra Żyły, dobrze czujących się w lotach. W Vikersund tylko Zniszczołowi udało się uzyskac przepustkę do serii finałowej. Stoch nawet nie zakwalifikował się do konkursu.
Kiepskie rezultaty Polaków w treningu. Groźny upadek przedskoczka przed próbą Stocha
Warunki atmosferyczne w Planicy były jednak na tyle trudne, że kolejni skoczkowie nie radzili sobie i lądowali wyjątkowo blisko. Klemens Joniak skoczył zaledwie 164,5 metra, jeszcze bliżej lądował Dawid Kubacki - na 160. metrze.
Tylko 9,5 metra dalej od Kubackiego skoczył Kubacki. Tuż przed próbą Kamila Stocha, gdy Polak był już na belce podjęto decyzję o przerwaniu treningu i podjęto próbę poprawy zeskoku. A problem był poważny, co pokazała próba przedskoczka.
Dziennikarze Eurosportu będący pod skocznią poinformowali, że puszczony przed Stochem przedskoczek nie poradził sobie z lądowaniem, co było pokłosiem złego stanu zeskoku. Niemal kompletnie go zatrzymało - upadł do przodu, prosto na twarz, a kibice aż zamarli - zapanowała obawa, czy Stoch powinien w ogóle oddawać skok.
Ostatecznie zobaczył on zielone światło i udało mu się uzyskać 179,5 metra. Po chwili zapadła decyzja o ponownym przerwaniu treningu. Kolejny komunikat stanowił, że o 9:55 ma zostać dokończony trening. Organizatorzy robią co mogą, aby skoki były możliwe, choć zdaniem wielu ekspertów może skończyć się na ostatecznym odwołaniu reszty treningu i kwalifikacji.















