Stoch pokazał to do kamery. Musiał się tłumaczyć, wymowny gest
Kamil Stoch nie tylko solidnie zaprezentował się w inauguracyjnym konkursie Pucharu Świata w Lillehammer, ale też przyciągnął uwagę kibiców charakterystycznym gestem pokazywanym po każdym skoku. Po zawodach 38-latek zapytany został o jego znaczenie przez Kacpra Merka z Eurosportu. Na wytłumaczenie skoczka kibice nie musieli długo czekać.

Kamil Stoch z uśmiechem zakończył sobotni konkurs Pucharu Świata w norweskim Lillehammer i choć wynik nie okazał się tak spektakularny, jak wielu mogło oczekiwać, to 38-latek ponownie przypomniał, dlaczego od lat pozostaje jedną z najbardziej charyzmatycznych postaci w świecie skoków narciarskich. Inauguracja sezonu miała być dla niego symbolicznym początkiem ostatniej rundy zawodowej kariery, a Stoch - jak sam podkreśla - zamierza cieszyć się każdym dniem spędzonym na rywalizacji. W sobotę potwierdził dobrą dyspozycję, choć po obiecującym skoku na 135 m w pierwszej serii zajmował dopiero dziesiąte miejsce. Druga próba, zaledwie 122-metrowa, ostatecznie zepchnęła go na 13. pozycję.
Enigmatyczny gest Kamila Stocha. Później musiał się tłumaczyć
Choć wynik mógł pozostawić lekki niedosyt, forma i humor Stocha były nie do przeoczenia. W piątek i sobotę uwagę kibiców przyciągnęła jednak nie tylko jego postawa na belce, ale również charakterystyczna "cieszynka" wykonywana przed kamerą po każdym skoku. Stoch w dość specyficzny sposób układał palce prawej dłoni, tworząc gest, który szybko stał się hitem internetu. Fani prześcigali się w interpretacjach, aż w końcu skoczek sam postanowił rozwiać wątpliwości.
Po konkursie, w rozmowie z Kacprem Merkiem na antenie Eurosportu, z humorem wyjaśnił symbolikę swojego gestu. "No jak to, to ty taki obyty jesteś, Kacper, i nie wiesz? W emotkach jesteś obyty. Taki uczony…" - żartował, prowokując dziennikarza. Chwilę później dodał już całkowicie wprost: "No, to jest serduszko, nie? So cute". Szeroki uśmiech, którym Stoch skwitował swoje słowa, potwierdził domysły kibiców: gest miał być po prostu symbolem miłości. Jak podkreślił, to ukłon w stronę fanów, którzy od lat wspierają go niezależnie od wyników, a także w stronę jego żony Ewy, z którą dzieli każdą sportową emocję.












