Reklama

Reklama

Stoch: Oddam serce na olimpijskiej skoczni

Mistrz świata w skokach narciarskich z Predazzo Kamil Stoch zadeklarował, że podczas konkursów olimpijskich w Soczi w 2014 roku gotów jest oddać całe serce, aby wyniki były dobre. Medalu igrzysk skoczek z Zębu jednak obiecać nie chciał.

- Nie lubię obiecywać z tak dużym wyprzedzeniem medali czy zwycięstw. Do igrzysk w Soczi jest jeszcze bardzo dużo czasu, wszystko się może zdarzyć. Mogę jednak zapewnić, że, jak zawsze, postaram się o jak najlepszy rezultat. Jestem optymistą, nasze tegoroczne wyniki, w tym brązowy medal mistrzostw świata w konkursie drużynowym, dobrze rokują przed następnym sezonem - powiedział Kamil Stoch podczas środowej gali Polskiego Związku Narciarskiego, na której podsumowano sezon 2012/13.

Reklama

Mistrz świata przyznał, że był on szczególnie udany dla całej drużyny, która po raz pierwszy w historii stanęła na podium MŚ.

- To najlepszy dowód na to, że trener Łukasz Kruczek i cały sztab szkoleniowy przygotowali nas perfekcyjnie. Wiedzieli, na co nas stać, nad jakimi elementami techniki mamy jeszcze popracować. Fakt, że początek sezonu nie był udany, ale potem już wszystko tylko "szło" do góry, było coraz lepiej. Okazało się, że fala krytyki z jaką się spotkaliśmy, nie była zupełnie uzasadniona. Nasi trenerzy wiedzą, co robią, my im ufamy - dodał.

Lider ekipy zdaje sobie sprawę, że w tym roku, jak zawsze, czeka go bardzo dużo zajęć.

- Praca, praca i jeszcze raz praca - to codzienność każdego sportowca, który chce być coraz lepszy. Ja jestem w tej dobrej sytuacji, że wiem, iż to, co dotychczas robiłem, było właściwe, gdyż dało efekty w postaci dwóch medali na mistrzostwach świata. Rezultaty z zimy dały mi sporo pozytywnej energii, którą teraz wykorzystam w przygotowaniach do nowego sezonu - zaznaczył skoczek.

Stoch na razie nie chciał zdradzić programu przygotowań do sezonu olimpijskiego. Opracowują go trenerzy, kadrowicze mają go poznać w najbliższych dniach.

- Będziemy rozmawiali o naszych celach i zadaniach. Soczi na pewno będzie dla każdego z nas bardzo poważnym wyzwaniem - zakończył mistrz świata.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje