Stoch dopiął swego. 7 lat oczekiwań, a potem euforia. Tak spełnił swoje marzenie
Sezon 2025/26 jest ostatnim w karierze Kamila Stocha. Celem Polaka jest walka o piąty medal igrzysk olimpijskich, a także o jak najlepsze wyniki w zawodach Pucharu Świata. Początki kariery skoczka z Zębu nie były jednak zawsze szczęśliwe, choć od najmłodszych lat uznawany był za wielki talent. Polak czekał aż 7 lat na debiutanckie zwycięstwo, które wydarzyło się w dniu, gdy kontuzji doznał Adam Małysz.

Kamil Stoch od najmłodszych lat uprawiał sport. Początkowo trenował kombinację norweską, ale szybko postawił na skoki narciarskie i to była dobra decyzja. 17 stycznia 2004 roku po raz pierwszy wystąpił w zawodach Pucharu Świata. Miało to miejsce w Zakopanem. Stoch w pierwszej serii oddał skok na odległość 105,5 m i zakończył zmagania na 49. miejscu. To był jego debiut, a na kolejną szansę w PŚ musiał czekać rok. W sezonie 2004/05 wystąpił w czterech konkursach z najlepszymi skoczkami. 11 lutego 2005 roku zdobył swoje pierwsze punkty w Pucharze Świata. We włoskim Pragelato zajął 7. miejsce.
Stoch długo czekał na sukces. Tak to wyglądało
Od kolejnego sezonu Stoch już był częścią kadry A, której liderem był oczywiście Adam Małysz. Zawodnik z Zębu uznawany był ciągle za wielki talent, ale brakowało mu sukcesu wśród najlepszych, jakim niewątpliwie byłoby miejsce na podium. Przełom mógł nastąpić na mistrzostwach świata w Libercu. Na średniej skoczni zajął czwarte miejsce, a do trzeciego Simona Ammanna stracił 4,5 pkt.
Sezon 2010/2011 okazał się przełomowy w karierze Stocha, a 23 stycznia 2011 roku zapamiętał na całe życie. Wówczas w Zakopanem odbywał się trzeci konkurs Pucharu Świata, a Polak okazał się w nim najlepszy, sięgając po swoje pierwsze zwycięstwo w cyklu Pucharu Świata. To było siedem lat po debiucie wśród najlepszych.
Stoch w pierwszej serii oddał skok na odległość 123 metrów i był liderem. Polak kończył konkurs i wytrzymał ciśnienie. 128 metrów sprawiło, że 23-latek mógł się cieszyć z pierwszej wygranej w karierze.
Czuję, że moje marzenia zaczynają się spełniać. Jednym z największych marzeń było wygranie w Zakopanem
- Wspomnienie pierwszego wejścia na podium Pucharu Świata, które było jednocześnie od razu wygraną i to w takim miejscu, pozostanie na zawsze w mojej pamięci. Ze wszystkich swoich sukcesów najbardziej pamiętam tamten moment. Ta wygrana wyryła się w mojej pamięci. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego miejsca i lepszego czasu. Musiałem na taką chwilę długo pracować, ale jakże było warto - wspominał Stoch po latach na łamach "Przeglądu Sportowego Onet".
Tamta niedziela w Zakopanem miała dramatyczny przebieg. Adam Małysz po skoku w pierwszej serii upadł i opuścił skocznię na noszach. Kibice zamarli, ale na szczęście uraz nie okazał się groźny.
Stoch jeszcze w tym samym sezonie triumfował w Klingenthal i Planicy. Ostatecznie zajął 10. miejsce w klasyfikacji generalnej PŚ. Cała reszta jest już historią nie tylko Stocha, ale także całego polskiego sportu.












