Stefan Horngacher wraca do Polski. "Umowa przyniesie duże korzyści"
A jednak! Początkowo zarząd Polskiego Związku Narciarskiego (PZN) nie zdecydował się poprzeć prezesa Adama Małysza, który ściągnął do pracy w naszym kraju Stefana Horngachera. Działacze twierdzili, że nie chcieli podrzucać nowemu zarządowi "kukułczego jaja", ale ostatecznie zmienili swoją decyzję. Austriak wraca do pracy w Polsce, w której spędził wiele lat. Ma być koordynatorem szkolenia i wprowadzić nasze skoki na jeszcze wyższy poziom.

Stefan Horngacher budował potęgę polskich skoków narciarskich najpierw jako trener kadry juniorów, a potem doprowadził naszych zawodników do wielkich sukcesów już jako trener seniorów.
Po odejściu z naszego kraju przez wiele lat prowadził z sukcesami kadrę Niemiec, ale w tym roku zrezygnował z pracy za naszą zachodnią granicą. Sam znowu zapragnął pracy w Polsce i zgłosił się do Adama Małysza, sądząc, że będzie pracował z prezesem związku przez najbliższe cztery lata.
Burza w mediach. Zarząd PZN zmienił zdanie. "Umowa przyniesie nam duże korzyści"
Zarządowi PZN nie spodobał się jednak ten pomysł. Przede wszystkim ze względów finansowych, bo Austriak miał w Polsce zarabiać naprawdę duże pieniądze. Horngachera chciał ściągnąć do Polski też trener kadry Maciej Maciusiak. Sprawy zaszły tak daleko, że obaj uzgadniali już, jak będą wyglądały przygotowania do zimy, sądząc, że jego powrót będzie tylko formalnością.
Kibicom i dziennikarzom nie spodobało się, że działacze nie chcą sięgnąć po takiego fachowca i ci zmienili zdanie. W poniedziałek oficjalnie wydali zgodę na zatrudnienie Horngachera w Polsce.
Podtrzymaliśmy jednomyślną decyzję zarządu i prezesa Adama Małysza, że ktoś taki jak Stefan Horngacher jest nam potrzebny. Uściślone zostały wszystkie punkty dotyczące współpracy z Austriakiem
Zakopiańczyk nie chciał zdradzać szczegółów, bo do ich przedstawienia został zobowiązany Adam Małysz.
- Umowa jest bardzo korzystna i przyniesienie nam duże korzyści. Niepotrzebnie rozpętała się burza w mediach po naszej decyzji. Już wieszczono, że Horngacher jednak pójdzie gdzie indziej, a my cały czas prowadziliśmy z nim rozmowy. I wiemy też, że poczekałby do wyborów, które mają się odbyć 13 czerwca, ale skoro była już taka nagła potrzeba, to zdecydowaliśmy się dać zielone światło - zakończył Kot.
Zobacz również:












