Reklama

Reklama

Sport bezradny w walce z kaprysami pogody

Wiatr od wielu lat przeszkadza zawodnikom podczas zawodów Pucharu Świata w skokach narciarskich. Ale w tym roku pogoda zepsuła już wiele imprez sportowych, a zawód meteorologa w świecie sportu zyskuje coraz bardziej na wartości.

Skoczkowie mają najtrudniej i to od wielu lat. Problemy ze śniegiem zostały już rozwiązane przez sztuczne naśnieżanie, ale silny wiatr dla organizatorów zawodów i samych skoczków jest problemem nie do rozwiązania. W ostatni weekend w Engelbergu odwoływano kwalifikacje. W drugiej serii niedzielnego konkursu to wiatr rozdawał karty. Natura decydowała też wcześniej o wynikach konkursu w Klingenthal czy w Wiśle na inaugurację sezonu.

Tajfun i potop

Reklama

W tym roku z powodu złych warunków pogodowych wiele ważnych sportowych imprez i to tej najwyższej rangi było przerywanych, przekładanych bądź anulowanych. Jedni tłumaczą, że dzieje się tak w związku ze zmianami klimatycznymi, inni, że zawody organizowane są w nowych miejscach tam, gdzie człowiek zawsze miał kłopoty (Katar) i należy się liczyć z tym, że sportowcom też będzie ciężko.

Najbardziej radykalne decyzje musieli podjąć organizatorzy Pucharu Świata w rugby. Japonię, w czasie rozgrywania tej imprezy nawiedził tajfun Hagibis. Zabił kilkadziesiąt osób, wywołał tsunami i trzęsienia ziemi. Odwołano hitowe mecze Francja - Anglia, Nowa Zelandia - Włochy. Hity oraz spotkanie Kanada - Namibia. Kanadyjscy rugbiści nie obrazili się na rzeczywistość. W przerwie postanowili pomóc mieszkańcom dotkniętej żywiołem miejscowości Kamaishi, m.in. w pobliżu szkoły zbudowali boisko do rugby. W Japonii także w tym czasie rozgrywane było Grand Prix na torze Suzuka. Organizatorzy opóźnili kwalifikacje. Wiał zbyt silny wiatr i zbyt mocno padało.

Kolarze od wielu lat zmagają się z problemami meteorologicznymi, ale w tym roku doszło do rzadko spotykanych zjawisk. Po raz pierwszy w 116-letniej historii Tour de France organizatorzy musieli zatrzymać wyścig z powodu aury. Na 19. etapie z Saint-Jean-de-Maurienne do słynnej stacji narciarskiej Tignes burza i grad spowodowały osuwiska. Na odcinek trasy przez którą mieli przejeżdżać kolarze spłynęły tony błota. Droga była nieprzejezdna. Etap został skrócony, a że stało się to w decydującej fazie rywalizacji spowodowało to frustrację wielu dyrektorów sportowych i rywali późniejszego zwycięzcy Kolumbijczyka Egana Bernala. Właśnie wtedy objął prowadzenie w klasyfikacji generalnej i stało się już pewne, że 23-latek wygra swój pierwszy Tour de France.

Wrześniowe kolarskie mistrzostwa świata w Yorkshire w Anglii przypominały raczej regaty niż wyścig. Spadło tyle deszczu, że kolarze brodzili w wodzie. W wyścigu ze startu wspólnego mężczyzn wzięło udział 195 zawodników, a ukończyło go zaledwie 46. Wycofało się wielu faworytów. Do mety nie dojechał żaden z Polaków.


Dowiedz się więcej na temat: skoki narciarskie | kolarstwo | meteorologia

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje