Spektakularna przemiana i historyczna inauguracja Polki. Wymarzony początek sezonu
To był historyczny dzień dla polskich skoków narciarskich w Lillehammer. Anna Twardosz już w pierwszym konkursie Pucharu Świata zdobyła punkty, co nigdy wcześniej nie udało się żadnej Polsce na inaugurację. 24-latka w piątek jeszcze bardzo męczyła się na Lysgardsbakken, ale w sobotę skakał bardzo dobrze i była blisko życiowego wyniku. - Porozmawiałam z rodziną i chłopakiem. Uspokoiłam się. To pomogło - mówiła Twardosz po konkursie, w którym zajęła 16. miejsce.

W skrócie
- Anna Twardosz osiągnęła historyczny wynik, zdobywając punkty w inauguracji Pucharu Świata jako pierwsza Polka.
- Po słabym piątkowym skoku przeszła spektakularną przemianę i była blisko życiowego rezultatu.
- Wsparcie bliskich i analiza z trenerami pozwoliły jej przezwyciężyć stres i pokazać lepszą dyspozycję.
- Więcej podobnych informacji znajdziesz na stronie głównej serwisu
Anna Twardosz miała życiową poprzednią zimę. W najlepszym konkursie zajęła 15. miejsce. Potem przyszło lato, w którym Polka wskoczyła do światowej czołówki. Najpierw znalazł się na podium Grand Prix, a potem wygrała w Rasnovie.
Pod koniec lata pojawił się jednak kryzys. W Klingenthal Twardosz nie wyglądała już tak dobrze. Na zgrupowaniach przed startem zimy nieco się poprawiła, ale wciąż popełniała błędy.
Kiepski początek Anny Twardosz, a potem szok. Była przed Niką Prevc
W piątek w Lillehammer mocno zderzyła się z rzeczywistością. Niewiele zabrakło, a nie znalazłoby się dla niej miejsce w konkursie mikstów, w którym Polska zajęła szóste miejsce. Twardosz skakała po prostu słabo, a po konkursie była bardzo krytyczna wobec siebie.
- Co tu dużo mówić. Skakałam kiepsko - przyznała.
W ciągu kilkunastu godzin nastąpiła jednak wielka przemiana. Twardosz znowu skakała jak latem. Po pierwszej serii zajmowała 14. miejsce, a za nią była wielka Słowenka Nika Prevc, która walczyła o rekord wszech czasów. Mogła w Lillehammer zostać pierwszą zawodniczką w historii, która wygrała 11 konkursów PŚ z rzędu.
Gdyby ktoś mi powiedział, że będę po pierwszej serii przed Niką, to nie uwierzyłabym. Byłam w szoku, ale to jest sport
W drugiej serii Prevc przeskoczyła Polkę, ale ostatecznie zajęła 15. miejsce. Po konkursie nie kryła łez.
Anna Twardosz: Porozmawiałam z rodziną, chłopakiem i trenerami. I pykło
Za to radosna była Twardosz. Dla niej ten początek sezonu jest wymarzony. Zajęła 16. miejsce, a zatem była blisko rekordu życiowego.
- Bardzo się cieszę z tego dnia. U mnie tak czasami jest, że w ciągu dnia potrafię poprawić o wiele metrów. Porozmawiałam z rodziną i chłopakiem. Rozluźniłam się, bo czułam zbyt duże napięcie. Przegadałam też swoje skoki z trenerami i w sobotę pykło - cieszyła się Twardosz, która w piątek narzekała na to, że zżerał ją stres.
Pierwszy raz w karierze zapunktowałam na tej skoczni. Chciałam to zrobić i to mi się udało. Jestem bardzo zadowolona
Polka, kiedy była już w drugiej serii - jak sama przyznała - poczuła ulgę i na drugą serię szła po to, by się dobrze zabawić na skoczni.
- Nie ukrywam, że w sytuacji, w jakiej byłam, bardzo pomogło mi doświadczenie z lata, kiedy regularnie punktowałam. Poczułam znowu pewność siebie. Wciąż jednak muszę mocno pracować nad pozycją w locie, bo na razie lepsza jestem na dojedzie i na progu - zakończyła Polka.
Inauguracyjny konkurs wygrała Japonka Nozomi Maruyama. Druga była Kanadyjka Abigail Strate, a trzecia Austriaczka Lisa Eder. Na 38. pozycji sklasyfikowana została Pola Bełtowska, a Nicole Konderla-Juroszek nie przebrnęła kwalifikacji.
W niedzielę (23 listopada, godz. 12.00) kolejny konkurs kobiet.
Z Lillehammer - Tomasz Kalemba, Interia Sport
Zobacz również:













