Czołowi skoczkowie świata są już w Lake Placid, gdzie odbędzie się kolejna odsłona rywalizacji o pucharowe punkty, jednak wciąż wiele mówi się o tym, co przed tygodniem działo się w Willingen. W piątek odbył się bowiem konkurs drużyn mieszanych, w którym doszło do kuriozalnych scen z udziałem Timiego Zajca. Słoweniec po pierwszym skoku został zdyskwalifikowany za nieprzepisowy kombinezon, a gdy realizator transmisji pokazał 24-latka, ten wykonał kilka ironicznych gestów do kamery. Zajc dostał w zawodach jeszcze jedną szansę, ponieważ słoweńska drużyna awansowała do drugiej serii. I wystąpił w tym samym kombinezonie. Wprawdzie 24-latek skoczył tylko 124,5 m, ale po swojej próbie zaczął "fetować" skok, unosząc ręce wysoko do góry, a przy okazji naciągając kombinezon. Po chwili przeszedł pomyślnie kontrolę sprzętu, co tylko obnażyło absurdalność obowiązujących przepisów. "W obu seriach skakałem w tym samym kombinezonie. Po pierwszym skoku zapomniałem się odpowiednio ucieszyć, na kontroli zabrakło mi centymetra. Po drugim cieszyłem się już odpowiednio i przeszedłem kontrolę. Czy to dziwne?" - ironizował w rozmowie z Eurosportem. Sensacyjny rekord skoczni Polki, a później restart. Słowenka rozbiła rywalki Timi Zajc wywołał skandal. Sandro Pertile reaguje Zawody mikstów wygrała Norwegia, druga była Austria, a podium zamknęli Niemcy. Słoweńcy, chociaż policzono im w sumie tylko siedem prób, zajęli piąte miejsce. "Zaczęliśmy za dobrze i musieli nas dziś zatrzymać. Dostałem dyskwalifikację i tak wciągnięto Niemców na podium" - wypalił później Zajc. Słoweńska federacja po konkursie przekazała, że odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział m.in. Zajc oraz dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile. Skoczek miał podczas rozmowy z Włochem przeprosić za swoje zachowanie. Teraz, przed konkursami w Lake Placid, portal WP SportoweFakty poprosił Pertile o komentarz do sprawy. Dyrektor PŚ został zapytany także o to, czy jego zdaniem nie powinno dojść do zmiany regulaminu, skoro zawodnik skaczący w tym samym kombinezonie jest dyskwalifikowany, a kilkadziesiąt minut później pomyślnie przechodzi kontrolę. "Omówimy to po zakończeniu sezonu, gdy przyjdzie czas na podsumowania" - zadeklarował. Przypomnijmy, że Zajc po konkursach w Willingen wycofał się z rywalizacji i nie zobaczymy go w Lake Placid. Pierwszy konkurs mężczyzn na amerykańskiej skoczni rozpocznie się w sobotę o godz. 16, na relację tekstową zapraszamy do Interii. Nie do wiary, co spotkało Kubackiego w Stanach. "Mogło się źle skończyć"