Po czterech latach przerwy Wisła ponownie otworzyła cykl Letniego Grand Prix. Tegoroczna inauguracja odbywa się jednak według zmienionych zasad. W sobotę zarówno skoczkinie, jak i skoczkowie rywalizowali bez kwalifikacji, a w konkursach wystartowali wszyscy zgłoszeni zawodnicy. To element testów prowadzonych przez Międzynarodową Federację Narciarską (FIS).
Maciusiak wskazał problem Tomasiaka po konkursie. "Mógł walczyć o podium"
Identyczne rozwiązanie zostanie zastosowane również podczas zawodów we francuskim Courchevel i rumuńskim Rasnovie. Pierwszego dnia programu zawodnicy najpierw oddają skoki treningowe, a następnie od razu przystępują do konkursu. W niedzielę harmonogram wraca już do dotychczasowego schematu - rywalizację poprzedzają kwalifikacje.
FIS testuje nowy format. Polscy skoczkowie ocenili zmianę
W takim formacie podczas sobotniego konkursu mężczyzn w pierwszej serii wystąpiło 60 zawodników. Na liście startowej znalazło się dziesięciu reprezentantów Polski, w tym dwóch debiutantów - Łukasz Łukaszczyk i Kamil Waszek.
Opinie polskich skoczków na temat testowanego rozwiązania były podzielone, choć większość zawodników nie uważa, aby zmiana miała znaczący wpływ na samą rywalizację.
Gdyby wprowadzić to na stałe, to dobrze byłoby jednak zostawić kwalifikacje. Ale od czasu do czasu, szczególnie kiedy pierwszego dnia są dwie serie treningowe, dla mnie nie ma to większego znaczenia
Maciej Kot zwrócił uwagę przede wszystkim na zmianę związaną z kontrolą sprzętu.
- Wydaje mi się, że jedyną różnicą było to, że nie było wcześniejszej kontroli. Pierwszy raz odbyła się dopiero przed pierwszą serią konkursową. Sama kontrola jednak w ogóle nie zmieniła się względem zeszłego roku - powiedział.
Pierwszy sprawdzian skoczków, Tomasiak uspokaja. Padły ważne słowa o Horngacherze
Również Aleksander Zniszczoł nie dostrzega większych różnic.
- Nie do końca robi to różnicę. Po prostu mamy mniej skoków treningowych, bo w piątek odbyły się treningi, a dzisiaj odpadło tylko dziesięciu zawodników. Z jednej strony dobrze, że nie ma kwalifikacji, bo to też jest jakieś nowe wyzwanie - przyznał.
Do testowanego formatu ze spokojem podszedł również trener reprezentacji Polski.
Ciężko to ocenić po pierwszym konkursie. Dla nas praktycznie nic się nie zmienia, bo liczba skoków jest podobna. Na razie trudno wyciągać jakiekolwiek wnioski
W niedzielę szkoleniowiec będzie miał już do dyspozycji tylko sześć miejsc w konkursie. Po sobotniej rywalizacji ogłosił, że Polskę reprezentować będą: Kacper Tomasiak, Dawid Kubacki, Maciej Kot, Klemens Joniak, Paweł Wąsek oraz Kamil Waszek.
Ostatnie zmagania Letniego Grand Prix wrócią już do dobrze znanego formatu. Zawodnicy najpierw powalczą o awans w kwalifikacjach, a dopiero później przystąpią do konkursu.
Z Wisły - Natalia Kapustka, Interia Sport.












